Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-12-27 16:09:22
Przejdź do komentarzy (1)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział I

Michał /1868 - 1945/

Ojciec blisko i serdecznie żył ze swoim młodszym bratem Michałem, synem Wojciecha i Domicelli z Czerwińskich, ożenionym z Emilią z Drevsów, stale zamieszkałym w Odessie. Osiedlił się tam zesłany za działalność polityczną w Sokole.

Prowadził w Odessie, wielki magazyn luksusowej galanterii, jak: rękawiczki, perfumy, koronkowe szale, wachlarze ze strusich piór i inne, przeważnie zagraniczne nowości sezonu, których mu dostarczali agenci z Paryża i Wiednia. Magazyn miał cztery wystawy, mieścił się w pobliżu opery przy ul. Lanżeronowskiej nr 17. Napisy na szyldzie i wewnątrz były w języku rosyjskim i francuskim. Miał wyrobioną klientelę wśród zamożnych sfer i ludzi teatru.

Nie było Polaka, który będąc w Odessie, nie wstąpił by do stryja – nazywano go konsulem polskim w Odessie, każdemu bowiem pomógł, poradził, a niejednego przyprowadził ze sobą na obiad. W magazynie kasę prowadziła stryjenka, ekspedientkami były wyłącznie Polki, serdecznie wspominam oddane stryjostwu panny Wicię i Zosię Kamprat.

Stryj był człowiekiem przedsiębiorczym, pełnym inicjatywy i pomysłów, nie zawsze jednak finansowo udanych. W czasie Wszechrosyjskiej Wystawy w Odessie w r.1910-11 był generalnym przedstawicielem wystawców z Królestwa Polskiego, wybudował własny pawilon wystawowy, uzyskał wyłączne prawo na sprzedaż pocztówek z wystawy, które zamówił w zakładach graficznych Wierzbickiego w Warszawie. Sprzedawały je na wystawie dziewczęta w specjalnie projektowanych strojach. Uległ namowom jakiś zagranicznych inżynierów, którzy skłonili go do sfinansowania imprezy rozrywkowej w postaci wodnej karuzeli. W ogromnym, betonowym basenie, za pomocą motoru elektrycznego, miały się obracać motorówki, zapalać światła kolorowe itp. Wszystko to wyglądało bardzo ładnie na rysunkach, jednak coś szwankowało w konstrukcji i motorówki te do końca wystawy nie zostały uruchomione.

Gubernator Odessy, zwietrzył interes i dawał do zrozumienia komitetowi wystawy, że powinien otrzymać łapówkę. Ponieważ komitet okazał się mało domyślnym, gubernator ogłosił w mieście epidemię cholery, kazał spalić w porcie stare stragany, w których rzekomo gnieździły się szczury, roznosiciele zarazy. Oczywiście żadnej cholery nie było, jednak zatarg z gubernatorem odbił się niekorzystnie na frekwencji wystawy.

Po zamknięciu wystawy, na której stryj Michał poniósł znaczne straty, przeniósł pawilon na swoją posiadłość w Arkadii pod Odessą i urządził tam place tenisowe, cieszące się wielkim powodzeniem. I znów na krótko przed powrotem do kraju, zakupił konie wyścigowe. Te wszystkie interesy, zakończone niepomyślnie nie miały wpływu na dochody, jakie dawał magazyn, prowadzony umiejętną i doświadczoną ręką stryjenki.

Stryj Michał miał usposobienie pogodne, był zagorzałym zwolennikiem sportu i wszystkiego, co się składało na tężyznę życiową. Lubił młodzież, organizował wycieczki, wyprawy żaglówką na morze, na połów byczków czy innych ryb. Jako członek Jacht Klubu, nosił do granitowego garnituru czapkę z haftowanymi złotem emblematami marynarki. Lubił grupowe fotografie, wykorzystywał każdą uroczystość zwłaszcza przy większym zjeździe rodzinnym, by całe towarzystwo zaprowadzić do fotografa. Był człowiekiem dobrym, chwilami małostkowym i to nieraz szkodziło mu w interesach, które w samym założeniu zapowiadały się korzystnie.

Wracając w 1919 roku do kraju, stryj przywiózł duży majątek. Inspirowany przez kuzyna żony p. Kazimierza Mosdorfa, ofiarował 1.000 rubli w złocie na Skarb Narodowy. Kupił w Warszawie dom na Dobrej, willę „Irena” w Konstancinie, hotel „Pod Orłem” w Toruniu, narożną trzypiętrową kamienicę i nawet fabrykę mebli giętych. Wszystkie te interesy, tak świetnie zapowiadające się, w rezultacie dały straty.

Stryjostwo zamieszkali w Warszawie przy ul. Natolińskiej, gdzieśmy wiele miłych chwil w ich domu spędzili.

Stryj Michał miał sześcioro dzieci: syna Michała, absolwenta Wyższej Szkoły Wojskowej w Warszawie, płk. dyplomowanego W.P., ostatnio kwatermistrza Wojsk Polskich Środkowego Wschodu w Egipcie, zmarł on i pochowany został na emigracji w Londynie. Żonaty był z Haliną z Kołłodków, pozostawił syna Michała.

Syna Jana, doktora medycyny, żonatego z Leną z Lendów, stale zamieszkałego w Częstochowie. Syn ich Jan Talikowski, adwokat, jedynak stale zamieszkały w Krakowie, ożenił się z panną Haliną Fanti, z którą ma syna Łukasza.

Syna Romana, spadkobiercę firmy i tradycji rodzinnych. Po ukończeniu gimnazjum i studiach handlowych, ożenił się z p. Zofią Mrozowską z którą ma trzech synów: Jacka, Wojciecha, Krzysztofa.

Córkę Kamillę, zamężną ze Stanisławem Jakubowskim, kapitanem – pilotem W.P. zmarłym na emigracji w Londynie. Miała z nim dwoje dzieci Bogdana, poległego w Powstaniu Warszawskim i córkę Barbarę.

Córkę Marię, zamężną I v. ze Stanisławem Myślińskim, magistrem praw, z którym miała syna Zdzisława, poległego w Powstaniu Warszawskim, secundo v. z Janem Wieszczyckim, magistrem praw, dyrektorem Departamentu Budżetowego Ministerstwa Skarbu, z którym ma syna dr med. Wacława.

Wreszcie najmłodszą latorośl, córkę Irenę, zamężną z Zygmuntem Drewsem, właścicielem majątku ziemskiego Borzęcin pod Warszawą. Córka ich Ania Winklerowa zmarła tragicznie, pozostawiając synka Tadzia. Syn zaś Zygmunt, idąc w ślady dziadka Leona, został inżynierem budownictwa.

Z rodzeństwem stryjecznym byliśmy od dzieci bardzo zżyci. Mitek był chrzestnym synem mego ojca i jego ulubieńcem. Mila zaś najstarsza, serdecznie i blisko żyła z mymi siostrami Jadzią i Gienią. Była kobietą wielkiej wartości moralnej i charakteru, bardzośmy ją wszyscy cenili i kochali. Ja osobiście, przez lata spędzone w Odessie, zżyłem się z domem stryjostwa i do dziś uważam moje stryjeczne rodzeństwo za najbliższą mi rodzinę.

Stryjenka Emilia z Drevsów /1868-1942/ była córką Jana Karola Drevsa i Kamilii z Boenischów. Jej dziadkiem macierzystym był Franciszek Boenisch, właściciel sławnego w połowie XIX w. browaru na Hożej w Warszawie. Stryjenka spokrewniona była z wieloma rodzinami fabrykanckimi ówczesnej Warszawy. Z jej ciotek Natalia, zamężna była z Januszem Mosdorfem i mieli synów Kazimierza i Bronisława Mosdorfów, obydwu inżynierów. Synem Bronisława był Jan Mosdorf, historyk filozofii, publicysta członek Stronnictwa Narodowego, w młodości działacz młodzieży wszechpolskiej, zamordowany w Oświęcimiu, oraz córki: Karolina zamężna ze Sztembarthem, właścicielem majątku Guczewo w płockiem, oraz Jadwigę zamężną z Ludwikiem Schneiderem z Jelonek.

Wuj stryjenki Talikowskiej, Antoni Józef Boenisch, ożeniony był z Kunegundą Amandą Jung /browar/, mieli córkę Sabinę Leokadję, zamężną z Czesławem Oppenheimem. Ich syn przez długie lata był dyrektorem browarów warszawskich Haberbuscha i Schiellego.

Dalszym rodzeństwem ciotecznym stryjenki po bracie matki - Zygmuncie Boenischu byli: Karolina Aleksandrowa Hornowa /garbarnie/. Amelia Schneiderowa, Helena Hegnerowa, Janina Piłsudska oraz Wanda Gustatowa-Ehlert. Poza  Mosdorfową ciotkami stryjenki były pp. Thimowa i Szląskowska.

Kiedy stryjenka spodziewała się pierwszego dziecka, jej matka Kamilla z Boenischów Drewsowa, zwana w rodzinie „Babunią” pojechała do Odessy do córki, na czas rozwiązania. Miała pozostać kilka tygodni a pozostała wiele lat, tak że dopiero po pierwszej wojnie światowej powróciła wraz ze stryjostwem do Warszawy i tu dokonała pracowitego żywota.

Była uosobieniem dobroci, obowiązku, tradycji. Jej pupilkiem był pierworodny wnuk Mitek, a z czasem został najmłodszy – Roman.

Trudno nie wspomnieć o p. Karolinie z Drevsów Adamowej Szefnerowej siostrze stryjenki, rezolutnej, pełnej niezwykłej żywotności, optymizmu i swoistej kokieterii. Bratem stryjenki był inżynier architekt Leon Drevs, twórca wielu domów w Warszawie, a między innymi i przebudowy naszego domu na Elektoralnej. Jego żona  Stanisława z Rudlickich, była siostrą matki doktora Bolesława Bartenbacha.



przejdź do początku

Komentarze (1)

    • Jacek Talikowski
    • napisał(-a) 2011-01-04
    Dziękujemy pani Annie Time-Stępniak za znaczne wzbogacenie naszej wiedzy genealogicznej tyczącej rodzin Boenisch i Drevs.
    Jacek Talikowski

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku