Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Zdjęcia do rozdziału
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2011-04-06 12:18:02
Przejdź do komentarzy (1)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Suplement Zygmunta Drewsa

Młode pokolenie

Życie rodziny tu opisanej, Talikowskich i Drewsów "warszawskich", toczy się po wojnie i po tragicznych latach dalej, ale w okrojonej bardzo substancji ludzkiej i materialnej. Wprawdzie Polska odzyskała w 1989 roku upragnioną wolność polityczną z resztek okupacji stalinowskiej, czytaj od PRL-u. Bieda jednak i ciągły brak jedności w narodzie, istniejący pomiędzy lewicą a prawicą powoduje, że dotąd nie zakopano toporu nienawiści z nierozliczonych ciężkich grzechów lewicy. Powoduje to ciągłą nieufność, kłótnie i upadek morale, poczynając od parlamentu i dalej w dół. Cierpi na tym gospodarka. Szczerzy zęby duże bezrobocie. Ciągle brak nam około 15 tysięcy ludzi honoru poległych w Katyniu, Starobielsku i Ostaszkowie.

Nic dziwnego, że ubywa Polsce młodzieży chwytającej się z konieczności emigracji zarobkowej. To zjawisko uwidoczniło się i w naszej rodzinie, po czasach "solidarnościowych", a nawet wcześniej. Kto przetrwał wojnę i miał możność dać życie nowemu pokoleniu zauważył, że obudziła się wiosna i wydała na świat nowe, bardzo ambitne pokolenie młodych Polaków. Ono to buduje właśnie przyszłość sobie, a miejmy nadzieję, że nie zapomni o ojczyźnie. Tak bardzo zlanej krwią i potem naszych ojców i dziadów oraz bohaterskich Matek-Polek.

Ci, co nie emigrują, wykazują też ogromny pęd do zdobywania wiedzy. Ja żywię obecnie nadzieję, że kiedy ci młodzi przejmą w swe ręce stery i siły pokażą, że ,,Polak potrafi"...

Już teraz mogę przywołać przykłady, naszych wychowanych ze Stasią dzieci Czarusia, Anię i Malinkę, pracujących mrówczo i twórczo w kraju i na obczyźnie w USA. Idąc dalej muszę przytoczyć młodzież, po wujku Romanie Talikowskim (najliczniejsza) w Australii - Jacek, Wojtek i Krzyś. Po wujku Mitku Talikowskim, syn anglojęzyczy w Londynie. Po Janku Drewsie w Kanadzie i USA, po wujku Janku Talikowskim wnuk Łukasz też w Australi. Po cioci Maryś z domu Talikowskiej w Kutnie w osobie Majki Wieszczyckiej - młodej lekarki. Cieszy mnie niewymownie, że teraz ta młodzież zaczyna interesować się swoimi korzeniami. Nawiązują ze sobą kontakty. Zaczynają nawet pisać od nowa nasze drzewo genealogiczne. Mimo dużych odległości, bywają także u siebie z wizytami zapoznawczymi. Rysuje się nadzieja, że na stare lata ta emigracja powróci w dużej części do kraju. Może tu zastaną już właściwą koniunkturę w pięknej i zdrowej Polsce. Należy też włączyć młodzież z bardzo bliskich nam rodzin Cisowskich i Brolskich, po rodzeństwie mojej Stasi. Wtedy zechcą tu żyć i przekazywać co najlepsze z siebie naszym nowym pokoleniom. Jak bywało to drzewiej i w sposób od stuleci naturalny. Tak im dopomóż Bóg!

Tu się zatrzymam nieco, przy osobie mojego zięcia, profesora medycyny w San Francisco, Krzysztofa Bankiewicza, męża Malinki. Ten ambitny, bardzo inteligentny i pracowity młody i dobry człowiek, widząc moją depresję z powodu utraty Borzęcina, jak i moich przeżyć wojennych, postanowił włączyć się w moje poszukiwania możliwości odzyskania tego obiektu. Wynajął adwokata w Warszawie i przy jego pomocy spenetrował te możliwości. Szybko potwierdził istniejący mur przeciwności prawnych narzuconych nam przez "komunistów z PRL-u". Krzyś wstrzymał swą dalszą pomoc jako beznadziejną. I tu jestem mu bardzo wdzięczny za podjęcie tych kłopotliwych dlań starań i wydanie znacznej sumy aby tą penetrację przeprowadzić.

Niestety brak podpisu byłego prezydenta R.P. Kwaśniewskiego pod projektem ustawy reprywatyzacyjnej przekreślił możliwość tyczącą odzyskania Borzęcina. Jednocześnie, chciałem tu podkreślić bardzo serdeczną asymilację Krzysztofa z rodziną Drewsów jako zięcia. Jego niezłomną ambicję profesjonalną. Tę, która doprowadziła go do szczytu swej kariery naukowej, gdzie osiągnął tytuł "Samodzielnego pracownika naukowego" w specjalizacji neurologii i neuro-chirurgii.

Zamierzam przekazać Malince i Krzysiowi mój testament dotyczący spadkowego prawa do Borzęcina. Obecny rząd Polski, zamierza wypłacić 15 procent jego wartości. Być może, że doczeka się tego dopiero ich córka, a moja kochana wnuczka Oleńka Bankiewicz...

Nie mogę pominąć tu także bardzo ambitnej i bardzo pracowitej ukochanej mojej córki Malinki, która ukończyła dwa fakultety medyczne, lekarza medycyny w Warszawie i stomatologii w San Francisco.

To samo dotyczy osiągnięcia dyplomu lekarza medycyny, w specjalności chirurgii plastycznej, w Łódzkiej Akademii Medycznej przez mojego syna Czarka Peszyńskiego-Drewsa i stopnia doktora nauk medycznych oraz dodatkowej specjalizacji w medycynie laserowej. Jego pierwsza żona, Ksenia jest ginekologiem, zaś druga żona Julita filologiem angielskim.

Nasza starsza córka Ania, z męża Rudnicka, osiągnęła dyplom lekarza medycyny i specjalizację w pediatrii w Polsce oraz psychiatrii i rehabilitanta w Stanach Zjednoczonych. Tam mieszka i praktykuje razem z mężem na Wschodnim Wybrzeżu w stanie Nowy York. Razem też nostryfikowali swe dyplomy w USA. Mąż jej Janusz Rudnicki, uzyskał tytuł lekarza medycyny w specjalizacji ginekologa i położnika jeszcze w Polsce, w Łódzkiej Akademii Medycznej. Prowadzi obecnie swój prywatny gabinet w swoim pawilonie w lesie, na pięknej polanie opodal dużego szpitala a jedno z pomieszczeń udziela żonie. Ma dużą praktykę, jest wziętym przez swą solidność i elegancję dobrym lekarzem praktykiem. A pacjentki z kamiennego Nowego Yorku chętnie przyjeżdżają rodzić do środowiska w tak pięknej przyrodzie.

Wracając do mojego najbliższego młodego pokolenia to są nimi: dzieci Czarusia – jego córka Maciejka wraz ze swym konkubentem  Robertem Kowańskim, są architektami wnętrz, praktykującymi dzielnie na terenie Warszawy. Syn Maciejki a nasz prawnuczek Stasio rozwija się znakomicie pod czujnym okiem swych opiekunów.

Druga córka Maja Peszyńska-Drews jest ekonomistą - pracuje w Łodzi.

Najmłodsza Kasia jest obecnie studentką politologii – mieszka przy rodzicach.

Dzieci naszej Ani Rudnickiej z domu Peszyńskiej-Drews to: Mateusz – artysta estradowy, Karen – historyk sztuki i Jasio, zakończył właśnie studia humanistyczne. Niestety nie mówią po polsku.

Córka Malinki Bankiewicz z domu Drews to studentka nauk medycznych.

Nie wiemy tylko co spotkało Joy Metelską córkę Krysi z domu Drews po jej nieszczęsnym matrymonium w Kanadzie.

Myślę, że oni wszyscy razem, nie pozwolą zapomnieć o naszych polskich korzeniach. A nawet któreś z nich zechce "pociągnąć" ten mój suplement, lub kronikę napisaną przez wujka Stefana Talikowskiego o czasy już im znane doskonale, z własnej autopsji i suwerennej Polski, a dalej przez wnuczęta itd.

Kończąc ten mój skromny opis, nawiązujący do "Kroniki" rodziny Talikowskich, autorstwa mecenasa Stefana Talikowskiego z 1963 roku, pragnę jeszcze raz ze szczególną siłą podkreślić i przypomnieć, że dzięki mojej wspaniałej żonie Stasiuni Drews - "aniołowi rodzinnej miłości" i naszym bardzo dobrym dzieciom, mogłem wydobyć się z głębokiej depresji psychicznej po ostatniej wojnie i dwóch okupacjach Polski, hitlerowskiej (6 lat) i stalinowskiej (50 lat). Mogłem mimo wszystko założyć szczęśliwą rodzinę i pracować na jej pożytek wspólnie z żoną, mimo że byłem wyciszony w PRL-u przeszłością mego ojca "obszarnika" z armii generała Andersa.

Kiedy wspominam kolejno przeokropne te czasy, to przychodzi mi na powrót szał protestu i złości, a w kieszeni otwiera się przysłowiowy warszawski "majcher". A ta złowroga litania udręk będzie mnie prześladować do samej śmierci:

- przegrana Polski z nieporównywalnie wielką przewagą wściekłych wrogów - sąsiadów i ich nienawiścią i napaścią w 1939 roku, 1-go września 39 roku od zachodu i 17-go września od wschodu, na mocy zdradzieckiego, tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow. . .

- wielka tragedia Warszawy i Polski na skutek mało przemyślanego Powstania Warszawskiego a w nim utrata 200 tysięcy nad wyraz bohaterskich ofiar ludzkich i 20% całego majątku narodowego Polski.

- utrzymywanie w piekielnej tajemnicy przez Stalina swego rozkazu mordu, strzałem w tył głowy, naszych 15-tu tysięcy jeńców wojennych - naszej kryształowej elity w Katyniu itd. Do dziś nie uznawanego przez Rosję tego faktu jako zbrodni przeciwko ludzkości. /Rozkaz z 5 marca 1940 roku/.

- nasłanie na Polskę w 1944/45 roku przez Stalina 12-tu dywizji wojsk NKWD dla zdławienia po wojnie wszelkiego polskiego ruchu oporu, w tym "AK". Oraz wyszkolenie do pomocy sobie ,,Urzędu Bezpieczeństwa'' w PRL-u; aby móc katować Polaka ręką Polaka.,.

- wydanie przez władze PRL dekretu z 6 września 1944 roku "O reformie rolnej" w celu upaństwowienia dużych prywatnych gospodarstw rolnych bez jakiegokolwiek odszkodowania, nawet wyrzucenie na bruk ich właścicieli.

Na wszystko to, przychodzi mi z odsieczą Boża naturalna miłość mojej ukochanej Stasi, co potwierdza prorocza myśl Andrzeja Wajdy, jednego z mistrzów polskich reżyserów, którą ujął w swym filmie "Obraz po bitwie".

Nam pozostaje z tym żyć z myślą o naszych kochanych przodkach i następcach oraz zaśpiewać z ich silną wiarą hymn dziękczynny:

"Ciebie Boga wysławiamy... Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki"!



przejdź do początku

Komentarze (1)

    • avatar
    • Joy
    • napisał(-a) 2016-01-06
    I'm very surprised to stumble across this website and see photos of myself, my parents and my grandfather. I can update you that I'm still in Canada and doing well. x

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku