Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-07-30 14:17:23
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XIV

Popioły

Po wyjściu Niemców z Warszawy, wiosną 1945 roku skomunikowałem się z dr Kleimanem i pojechałem do nich do Podkowy Leśnej. Zuzia była już z nimi. Przenocowałem, a rano dotarliśmy z p. Jakubem do Warszawy. Nie chciał mnie puścić samego na Elektoralną, miało to bowiem być moje pierwsze spotkanie twarzą w twarz z rzeczywistością.

Szliśmy gruzami Marszałkowskiej. Dokoła jedno cmentarzysko, gdzieniegdzie, w bramach wypalonych domów, dymiły żelazne piecyki "prywatnej inicjatywy", sprzedawano tam gorącą herbatę, wędliny, pieczywo, w powietrzu unosił się zapach spalenizny i przykry odór.

Po krótkim, nerwowym marszu przez Ogród Saski, w którym dokoła sterczały kikuty potrzaskanych drzew, przyszliśmy na miejsce.

Spojrzałem. Dom stał wypalony, martwy, zamęczony. Oczodoły okien ziały pustką. Stropy w większości zawalone. Wzrok mój skierowałem w górę, na III piętro. W drzwiach balkonowych naszego mieszkania wisiał strzęp rolety.

Przeszliśmy bramę, w której zachowało się sklepienie. Na ścianach adresy lokatorów, poszukujących rodzin, wypisane ołówkiem. Na domu wisiała jeszcze, pod latarką granatowa, emaliowana tabliczka z białym napisem "ul. Elektoralna nr 32 hip. 760, własność spadkobierców małż. Talikowskich".

Poszliśmy dalej. Podwórza zawalone gruzem, aż po parter. Widać ślady szabrowników. Nie wchodziłem do naszych piwnic.

Popatrzyłem na to rumowisko, pod którym spoczęło moje dzieciństwo, młodość, wiek męski. Pod tymi gruzami legła materialna niezależność mojej rodziny, legło materialne świadectwo jej wiekowej przeszłości. To na co patrzyłem nie robiło już na mnie wrażenia.

Moi bliscy ocaleli, chłopcy nasi żyją, mam teraz obowiązek pracy i stworzenia im, tym moim ukochanym, znośnych warunków egzystencji.

Nic nie wziąłem na pamiątkę z Elektoralnej.

Miałem ją przecież całą w sercu.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku