Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2011-09-12 05:08:28
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XV

Refleksje

Kiedy dzisiaj rozmyślam nad naszym życiem kutnowskim, widzę w nim błędy. Związani uczuciowo z tradycją Elektoralnej, rozmiłowani w przeszłości, pragnęliśmy do niej powrócić, odbudować z pożogi wojennej na ile tylko pozwalały warunki. Nie obliczyliśmy swych sił, zapomnieliśmy o biegnących latach. To był nasz największy błąd, którego ze względu na Genię, najbardziej dzisiaj żałuję.

Zamiast korzystać z życia, szukać wygody i unikać nadmiaru absorbujących spraw i obowiązków, myśmy odkładali osobistą przyjemność "do powrotu chłopców". Wtedy dopiero miało się zacząć dla nas to inne, lepsze życie, stanowiące ciąg dalszy przedwojennego.

Bo żadne z nas nie rozumiało życia dla siebie, ono nabierało dla nas sensu, dopiero wówczas gdyśmy wszyscy byli razem. To poświęcenie spraw osobistych dla wspólnego dobra stanowiło istotę naszej rodzinnej miłości. Świadomość tej ofiary miała swą słodycz. Kupowało się meble, srebra, antyki, szereg rzeczy nam osobiście niepotrzebnych, licząc na to, że jak oni wrócą, musi dla wszystkich starczyć.

Genia męczyła się w zagraconym mieszkaniu, chcąc utrzymać je w porządku i czystości. Staliśmy się niewolnikami tradycji, która choć żyła w nas, przecież w swych dawnych formach bezpowrotnie minęła. Myśmy zbyt silnie, zbyt uczciwie przeżyli tragedię naszej Ojczyzny, naszego miasta, naszej rodziny, żebyśmy mogli wymazać to z pamięci, zapomnieć i jak to wielu zrobiło, przestawić się na nowe tory i żyć nowym życiem.

Byliśmy na to zbyt silnie związani uczuciem z tym cośmy stracili, pragnęliśmy pozostać w zgodzie z własnym sumieniem. To życie jednak pełne oczekiwania, z zapatrzeniem w daleką i mglistą przyszłość, z zaparciem się dnia dzisiejszego, przypominało okupacyjną wegetację, było tragiczną daniną płaconą przeszłości.

W roku 1959 wespół z p. Janem Pychińskim dyrektorem Państw. Szkoły Muzycznej założyliśmy w Kutnie /ekspozyturę/ "Towarzystwa im. Fryderyka Chopina w Warszawie". Mniej więcej co miesiąc, w sali b. pałacu Zawadzkich, odbywał się koncert z udziałem zaproszonych, wybitnych pianistów jak prof. Szymonowicza, Lidii Grychtołówny i innych, przeważnie uczestników konkursów chopinowskich. Genia chętnie bywała na tych koncertach, dawały jej możność usłyszenia w Kutnie żywej muzyki, ulubionego Chopina i to w dobrym wykonaniu.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku