Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2017-08-21 13:39:56
Przejdź do komentarzy (2)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Jacek Talikowski - zapiski

Moje lektury

Wstęp.


Zawsze miałem duże zacięcie techniczne. Fascynowały mnie (i fascynują nadal) wszelkie nowinki techniczne, wynalazki i rozwiązania konstrukcyjne. Czytając ostatnio wspomnienia sławnego fizyka amerykańskiego, noblisty Richarda P. Feynmana pod tytułem "Pan raczy żartować panie Feynman!" dowiedziałem się że podobne mieliśmy zainteresowania w wieku chłopięcym. Ja również miałem laboratorium chemiczne w swoim pokoju, eksperymentowałem ze wszystkim co elektryczne, zbudowałem radio kryształkowe, naprawiałem radia znajomym, lubiłem matematykę, fizykę i chemię. Zapewne inaczej potoczyłoby się moje życie i kariera zawodowa gdybym spotkał kogoś kto potrafiłby ten płomień ciekawości odkryć, rozniecić i ukierunkować. Niestety, nikogo takiego nie spotkałem, szkoda.
Czytam duze ilosci ksiązek z róznych dziedzin nauki jako że mam wiele zainteresowań, głównie technicznych, szczegolnie fizyka cząstek elementarnych, astronomia, kosmologia. Medycyna, genetyka, filozofia, religioznawstwo, biologia genetyczna również mnie interesują. Czytam książki na temat sztuki usiłujac zrozumiec modern art, myśle ze jestem bliski, proszę pamiętać że zrozumieć nie znaczy polubić. Mało czytam ksiazek beletrystycznych i kryminałów, w ogóle nie czytam współczesnej poezji, próbowałem ale mój techniczny mózg nie był w stanie odnaleść, wydobyć i delektować się niewątpliwym pięknem dostępnym tylko dla wybranych koneserów.
Znalazłem wiele ciekawych autorów i ich ksiazek które poszerzyły znacznie mój horyzont i odmieniły mój sposób postrzegania świata.
Będę starał sie ich Państwu przybliżyć.
Perth, 7/11/2010 

Pierwsze lektury.


Nie pamiętam moich lektur pomiędzy elementarzem a "Winnetou" Karola Maja, zapewne były to "Podróze Guliwera" lub temu podobne bajki. Ksiązki Karola Maja czytałem z duzą przyjemnoscią, następnie w ogrodzie pana Orzechowskiego uczyliśmy się rzucać siekierką oraz strzelać z łuku. Przeczytałem chyba wszystkie dostępne ksiazki o szlachetnych Apaczach i Siuksach oraz ich niemniej szlachetnym bracie Old Shatterhandzie. Był to okres czytania ksiażek przygodowych, przygody Tomka Sayera, Huklebery Finna znałem na pamieć. Ta wielka fascynacja przygodą, podróżowaniem i poznawanie nowych miejsc i ludzi nie opuściła mnie do dzisiaj i każdy zarobiony grosz wydajemy (z moją zoną Basią) na podróże.
W Liceum czytanie książek z przyjenmości zostało zastąpione lekturą szkolną z przymusu. Czytanie "Starych Szkap" i "Dziadów" może skutecznie obrzydzić kontakt z książką. Rower, potem motocykl, gra w piłkę, harcerstwo odciągnęło mnie od książek. Poza tym wybór ciekawych książek dla dorosłych był ograniczony, cenzura dopuszczała tylko książki gloryfikujące socjalizm i komunizm (głównie rosyjskie tłumaczenia), jak pełny zbiór dzieł Lenina lub "Kapitał" Marksa. Z książek dla dorosłych dostepne były głównie książki Steinbeka i Hemingweja opisujące nędzę i zgniliznę kapitalizmu oraz tłumaczenia rosyjskiej klasyki.
W czasach studiów na Państwowej Wyższej Szkole Technicznej, wydziale Mikrofal, zaczałem czytać rosyjskie książki z dziedziny elektroniki jako że nie było polskich nadążających za postępem nauki. Potem, czasy służby wojskowej, nastepnie różnego rodzaju prace i zajęcia, zmiany zamieszkania, permanentny brak wolnego czasu spowodowały odłożenie książek na górną półkę.
Ten brak dostępu do wolnego świata, do książek, do podróży, stęchły zapach gnijącego socjalizmu i brak perspektyw, brak nadziei że to się zmieni był głównym powodem mojej emigracji.
Przyjeżdżając do Australii już umiałem czytać po angielsku, nauczyłem się tego sam w Austrii. Zachłysnąłem sie tym dostępem do świata. Zaczynałem od tekstów gazetowych, potem łatwa beletrystyka itd. Obecnie czytam ksiązki po angielsku, ze wszystkich dziedzin które mnie interesują, podpierając sie oczywiście słownikiem. Ta Niagara dostepnej mi wiedzy jest wspaniała, jestem zachwycony. My dream come true.   


Richard Dawkins


Moim ulubionym autorem w zakresie biologii, genetyki i ewolucji jest emerytowany obecnie pofesor Oksfordu Richard Dawkins. Czytałem wiekszość jego książek i cieszę sie bardzo ze ostatnio są również tłumaczone na polski. W książce "Samolubny Gen" doskonale wyjaśnia genetyczne przyczyny zachowań zwierząt, w tym i ludzi. Za dużo jest w tej ksiązce ciekawych rzeczy zebym usiłował je streścić.
"Najwspanialsze widowisko świata" również jest warte polecenia, doskonale wyjaśnia ewolucję. Napisane jest przystępnym językiem.
Richard jako naukowiec wierzy w rzeczy empirycznie udowodnione i sprawdzalne i zapewne dlatego tępi wszystkie zabobony, wierzenia w siły nadprzyrodzone, szarlatanerię oraz psełdo-naukę. To zapewne skłoniło go do napisania książki "Bóg urojony" w której poddaje analizie naukowej dowody na istnienie Boga, obala je i dochodzi do konkluzji że Boga nie ma. Teolodzy piszą że Boga nie można fizycznie zobaczyć ale można czuć jego obecność, nauka wymaga konkretnych dowodów.
Gorąco polecam Richarda ale tylko tym którzy mają ciekawość poznania świata, są otwarci na nowe idee, szukają wytłumaczenia pewnych spraw, ale również ostrzegam; te lektury mogą podważyc pewne popularne poglądy, mogą zmienić perspektywę postrzegania świata, mogą zmienić poglądy czytelnika. Mogą obedrzeć Panstwa  z pewnych wygodnych złudzeń, pozbawić "Ojca" ale jednoczesnie usamodzielnić, podważyć wiarę w supremację człowieka na ziemi, postawić nowe cele życia.
Wspaniały człowiek, doskonały propagator nauki, jeżeli się zdecydujesz czytać jego książki, zapnij pasy, twój umysł pojedzie wyboistą drogą.

Richard P. Feynman, my hero


Książki Richarda "odkryłem" już dawno jako świetnego popularyzatora nauki i czytałem je jeszcze w orginalnej wersji zanim powstały polskie przekłady. Jest on wspaniałym naukowcem, fizykiem, laureatem nagrody Nobla, ojcem nanotechniki, a przede wszystkim dociekliwym, inteligentnym, o wielu zainteresowaniach człowiekiem. Ludzie tak błyskotliwie inteligentni, o tak szerokim wachlarzu zainteresowań pojawiają się niezwykle rzadko.
Ojciec mówił mi że trzeba iść przez życie i wyciągać wnioski z własnych doświadczeń (a najlepiej z cudzych), jeżeli przeczytana książka niczego cię nie nauczyła lub nie zmusiła do zastanowienia to nie było warto jej czytać.
Feynman poza fizyką miał wiele zainteresowń jak; biologia molekularna, muzyka perkusyjna, rysunek artystyczny, języki obce, łamaniem szyfrów, eksperymenty z jaźnią, etyka naukowca, oraz demaskowaniem zjawisk para-normalnych itd. Jego niewyczerpany entuzjazm poznawania świata i nowych wyzwań intelektualnych jest naprawdę zadziwiający. Mając analityczny umysł naukowca dochodzi do wspaniałych rezultatów nawet w odległych sobie dyscyplinach.
Jest jednym z niewielu którzy znacznie się przyczynili do postępu nauki (w przeciwieństwie do opasłych biskupów którzy dla własnej korzyści podtrzymują zabobon). Pisarstwem sie nie trudnił, są to spisane wykłady lub opowieść autobiograficzna spisana przez przyjaciela z którym grał na bębnach.
Szczególnie polecam książkę, "Pan raczy żartować, panie Feynman!", jest pełna humoru, inteligentna, istny deser.
25/12/2010


Podziękowanie "Polityce"


Swoje poglądy polityczne, opinie i punkt widzenia zawdzięczam w dużej mierze tygodnikowi "Polityka". Tygodnik ten (oraz "Przekrój") prenumerował mój ojciec Roman, pamiętam wielkie strony tej gazety z epoki kiedy Mieczysław Rakowski był naczelnym.
Zawsze było to pismo inne niż reszta, zawsze było ciekawe i zawsze miało wspaniale dobrany zespół redaktorów. Tematy poruszane w artykułach są aktualne, ciekawe, bezstronnie opisane przez ekspertów. Wywiady przeprowadzane są z ludźmi mającymi dużo do powiedzenia przez redaktorów dobrze obeznanych z tematem. Wspaniałe felietony, pisane przez inteligentnych ludzi. Mało reklam. Redaktor Jacek Żakowski jest moim ulubionym publicystą, ale  wszyscy są jednakowo dobrzy. Popularyzacja wiedzy ekonomicznej, nauki, kultury, historii jest szczególnie pomocna w budowaniu społeczeństwa oświeconego, doceniającego wolność o którą tak ciężko walczyły minione pokolenia, a która niemal "spadła nam z nieba". Do demokracji społeczeństwo musi dorosnąć kulturalnie, to nie przypadek że w kolebce kultury klasycznej Atenach urodziła się demokracja. Niesienie kaganka oświaty jest rzeczą chwalebną i Polityka propagując wiedzę wybitnie przyczynia się do upolitycznienia a więc i demokratyzacji społeczeństwa.
"Polityka" jest czasopismem przerastającym o głowę inne polskie gazety, jest redagowana przez fachowców dla ludzi którzy chcą wiedzieć. Dzięki za to.
26/2/2012 

                                                           John Shelby Spong.

Ostatnio natrafiłem na książki emerytowanego biskupa Episcopalnego Kościoła, Johna Shelby Sponga, bardzo kontrowersyjnego autora. Jego ostatnia książka pt. "Eternal Life: A New Vision", nie jest przeznaczona dla każdego, jedni mogą ją uznać za bluźnierstwo, drudzy za inteligentną, głęboką analizę dogmatów religiinych. Na pewno nie można zarzucić autorowi stronniczości lub nieznajomości tematu. John jest bardzo kontrowersyjny w kręgach teologicznych i hierarchii kościelnej ponieważ tezy które głosi (a są one dobrze udokomentowane i logiczne) w istocie obalają podstawy wiary judeo-chrześcijańskiej we wszechmocnego Boga (oraz jego syna Jezusa).
Powstanie ludzkiej samo-świadomości oraz wynikająca z tego świadomość nieuniknionej śmierci skłoniła ludzi do szukania siły wyższej która by zapewniała nieśmiertelność. Tak się narodziły religiie, jako ludzkie zapotrzebowanie na objaśnienie świata wokół nas, obietnice życia po śmierci jako nagrodę za uznanie Boga i życie według jego przykazań. W obecnej dobie nauka wyjaśnia większość tajemnic świata i zaprzecza wielu "cudom" będących fundamentami religii. Współczesny człowiek, któremu nie wystarcza ślepe trzymanie się tradycji i chcący przeanalizować wiarygodność religii i dogmatów nie może dojść do innych wniosków niż bis. Spong.
W tej sytuacji staje przed wspołczesnym człowiekiem nowe wyzwanie powstrzymania lęku przed śmiercią. Jest to o tyle trudniejsze żę nie możemy już liczyć na przychylność Boga.
Odpowiedzi nie znam, książka jeszcze w czytaniu...
22/12/2012

PS. Niestety, zapewne nie jestem taki uduchowiony jak autor, nie mam jego teologicznej podbudowy lub nie czuję potrzeby wprowadzać innego, spirytualnego Boga na puste już miejsce. John dochodzi do konkluzji że Jezus który jest miłością pozwala zrozumieć głębszy wymiar życia a  uniwersalna samo-świadomość jest częścią Boga. Może kiedyś to zrozumiem. Zgadzam się z autorem odnośnie prawa do wyboru odejścia z tego świata w sposób godny i dobrowolny.   10/01/2013

Noam Chomsky.


Ostatnio przeczytałem jego książkę zatytułowaną " Making the future" i powiem że zgadzam się z autorem w wielu punktach, ale nie we wszystkich. Niewątpliwie imperialistyczna polityka USA budzi wiele zastrzeżeń, kreuje wiele emocji, tworzy wielu wrogów ale takie są konsekwencje tego rodzaju polityki. Dopóki USA będzie kroczyła drogą ekonomicznej ekspansji popartej siłą swojej Navy i Airforce, dopóty świat będzie taki jaki jest. Mrzonką jest oczekiwanie żeby pierwszy gracz na światowej arenie (cięgle jeszcze wygrywający) dobrowolnie odłożył karty i wycofał się z gry. Niesprawiedliwości jakie powoduje ta hegemonia, często łamiące podstawowe prawa człowieka lub obalające demokratycznie wybrane rządy są niestety cześcią tej polityki. Utrzymywanie baz wojskowych, dostawy broni swoim sojusznikom, popieranie Izraela jako swojego pupila na Bliskim Wschodzie czy Koreii Południowej w Azii, jest niezbędną składową tej polityki. Wiele ludzi widzi te nieprawidłowości i jest nimi oburzona (ja również), ale nie łudźmy sie, zwyciężająca równość i sprawiedliwość występują tylko w bajkach. Każde państwo imperialistyczne, przeszłe, teraźniejsze lub przyszłe podąży tą samą drogą, może nawet bardziej opresyjną.
Nie jestem ekonomistą, ale działanie rynku kapitalistycznego jest mi znane, dlatego nie zgadzam sie z tezą że uratowanie instytucjii finansowych i banków w USA za pieniądze podatników było niesłuszne. Upadek banków USA, powiązanych z bankami regionalnymi siecią finansowych pożyczek i zobowiązań spowodowałby totalny krach. Bez płynności i zdolności kredytowej stanęłyby platformy wydobywcze, rurociągi gazowe i rafinerie, młyny i piekarnie, rzeźnie i przetwórnie, transport kolejowy, morski i lotniczy, elektrownie, pompownie wody pitnej oraz oczyszczalnie ścieków. Deregulacje sektora finansowego, połączenie banków oszczednościowych i inwestycyjnych, krótkowzroczna polityka FED, łatwe pożyczki oraz zanik miejsc pracy spowodowały tą zapaść. Jakkolwiek uratowanie jednych za pieniądze drugich jest moralnie niesłuszne i niesprawiedliwe, niemniej była to jedyna słuszna decyzja.
Ostatni rozdział "Occupy the Future", jest chyba dla mnie najbardzej bulwersujacy. Młodzi ludzie często mają puste kieszenie, radykalne poglądy i łatwe sposoby na uzdrowienie świata. W miarę upływu czasu kieszenie się napełniają pieniędzmi, na poglądy nie ma czasu bo trzeba zarabiać, przychodzą na świat dzieci itd. Młody człowiek może przeżyć bez pieniędzy (z pomocą rodziców), mając rodzinę i dom potrzebujemy już pożyczkę i konto bankowe, na emeryturze w banku trzymamy swoje oszczędności. Jak napisałem powyżej banki są nam niezbędne. Ruchy "niezadowolonych" aczkolwiek moralnie słusznie i uzasadnione nie są w stanie niczego zmienić. Powiązania polityki i biznesu (nie tylko w USA) są bardzo silne, wręcz nierozerwalne. Po każdym krachu Państwo wprowadza prawa mające zapobiec następnym krachom, tym razem wydaje się że banki są za silne by im cokolwiek narzucić. Sektor finansowy i Rynek wyszedł z tego kryzysu mocniejszy niż przed nim, klasa średnia zubożała, wielu wpadło w ubóstwo. Ostatnio z optymisty, liczącego na jakieś pozytywne zmiany będące następstwem kryzysu finansowego, stałem się raczej pesymistą. Jestem małą mrówką żyjącą w mrowisku i pilnującą swojego ziarnka maku (moje oszczędności w banku), nie mającą żadnego wpływu na nic.
28/1/2013.

                                                     Geoffrey Robertson QC.


Właśnie zacząłem czytać książkę "Crimes Against Humanity, The Struggle for Global Justice" napisaną przez Geoffreya Robertsona QC, światowej sławy prawnika i adwokata, zaangażowanego w prace legislacyjne UN tyczące "human rights". Wspaniały prawnik, błyskotliwy mówca, obrońca Juliana Assange, tropiciel zbrodni przeciwko ludzkości, członek UN Internal Justice Council, mason. Lektura zapowiada się wspaniale i obejmuje; historię walki o prawa człowieka, analizę zbrodni przeciwko ludności cywilnej, podstawowe akty prawne z tym związane. Demokracja jest niewątpliwie skutkiem wywalczenia przez naród podstawowych praw, wyrwania tych praw z rąk królów, magnatów, lordów czy biskupów. Był to długi proces i okupiony wieloma ofiarami, często zawracany i wywalczany ponownie; nieustanny proces. Chociaż w krajach Zachodniej Cywilizacji monarchów już nie ma, lub pełnią już tylko ceremonialne funkcje, to jednak podstawowe prawa człowieka próbują być ograniczane przez różne państwowe instytucje w imię bezpieczeństwa i zwalczania terroryzmu. W innych rejonach świata prawa te nie są respektowane wcale, a nawet mało kto o nich słyszał. Miejmy nadzieję że powszechny i nie limitowany dostęp do wiadomości i internetu rozbudzi w ludziach potrzebę walki o swoje prawa; "human rights". Polakom w 1989, demokracja spadła z nieba, z powodu bycia w Europie i braku żyjącego monarchy, dlatego nie są w stanie docenić jej wartości, a szkoda. Demokrację (czyli system respektujący human rights), trudno jest wywalczyć, trudno utrzymać, natomiast łatwo stracić. Tutaj chciałem przypomnieć że human rights oznaczają między innymi: równe prawo i traktowanie dla wszystkich obywateli. Czy napewno wszyscy Polacy mają równe prawa, czy nie ma wykluczeń na bazie: religii, orientacji sexualnej, zamożności, bycia celebrytą lub politykiem? Odpowiedzmy sobie sami na to pytanie.
Książka w czytaniu, ma ponad 800 stron...
4/3/2013

                                 Clive Hamilton and Richard Denniss.


Przeczytałem właśnie ich książkę pod tytułem "Affluenza". Krytyczne spojrzenie na nasze społeczeństwo, zaangażowane w "wyścig szczurów", zatopione w over-consumption, gubiące kontakty rodzinne i między-ludzkie, nie mające innego celu jak zdobycie więcej pieniędzy, zestressowane, wiecznie w pogoni, wiecznie w niedosycie. Autorzy analizują chorobę affluenzy (równie zaraźliwą jak influenza), jej przyczyny i skutki, dają nawet przepis na wyleczenie się z niej. Jest to gorzka pigułka, filozoficznej natury, nie wszyscy byliby chętni ją połknąć, nie wszyscy chcieliby kontynuować kurację do końca, ale po wyleczeniu zobaczyliby świat w nowych kolorach. Wolni od stresów i wiecznej pogoni, odbudowaliby więzy rodzinne, odzyskaliby zapewne cel życia. Podobno 25% społeczeństwa Australii jest już wolne od tej choroby, ku zaniepokojeniu polityków i przerażeniu firm marketingowych. 
17/03/2013

David E. Hoffman

David był szefem biura wiadomości zagranicznych w Moskwie w latach 1995 do 2001, jest też laureatem nagrody Pulitzera. Owocem jego pobytu w Rosji w czasach Jelcyna jest wspaniale napisana książka " The Oligarchs", tytuł wyjaśnia wszystko. Dla tych któży pragną poznać kulisy transformacji komunizmu w dziki kapitalizm ta książka jest polecana. Fascynująca lektura, kryminał oparty na faktach.
David również napisał książkę pt. "The Dead Hand". Wspaniale spisana historia rozbrajania arsenału nuklearnego i biologicznego byłego Związku Radzieckiego. Fascynująca lektura.

Karlheinz Deschner

Karlheinz jest autorem "Krytycznej Historii Kościoła", serii książek poświęconej Watykanowi jako instytucji i jego polityce. Autor opierając się na dokumentach opisuje niechlubne dzieje papiestwa jak; prześladowania arian, Żydów, pogan, zagłada albigensów, krucjaty, nawracanie mieczem, inkwizycja, dławienie nauki itp. Angażowanie się papieży w politykę a nawet nawoływanie do wojny (krucjaty) jest poparte dokumentacją której nawet Watykan nie jest w stanie podważyć, choć bardzo się stara. Są to książki bardzo nielubiane przez kościół i wierzący katolik nie powinien ich czytać. Podejrzewam że powodem nie udostępnienia archiwum Watykanu jest słuszna obawa ujawnienia jak daleko od Nauki Wybaczającego Chrystusa odeszli jego "namiestnicy".  19/03/2014

Nowe lektury.

No cóż, eksplozja wolnego czasu zaowocowała eksplozję przeczytanych lektur.
W czasie moich pięciu lat emerytury przeczytałem dużo więcej książek niż w czasie mojej młodosci i życia zawodowego. Po prostu mam czas.
Coraz częściej - właściwie przeważnie - kupuje książki elektroniczne tzw ebooks. Ich kolosalna zaletą jest to że w kila minut po dokonaniu zakupu już mogę je czytać. Poprzednio zamawiałem książki z Polski z dostawą drogą morską, która jest tańsza ale trwa trzy miesiące, poza tym już nie mam miejsca na półkach na nowe książki. Czytnik ebooks jest mały, płaski, lekki i pozwala na czytanie nawet w mroku. Można załadować do niego setki książek. Wielka to wygoda.
Ostatnio odkryłem tzw audiobooks. Książki czytane przez lektorów w zapisie mp3. Ich kolosalna zaletą jest to że nie wymagają okularów a nawet siedzenia na kanapie. Słucham audiobooks na spacerach z psem, bez psa, w samochodzie, na zakupach itp. Ładuję je do pamięci mojego telefonu i słucham. Podobnie jak ebooks, mogę je słuchać w kilka minut po zakupie. Rewelacja. 21/08/2017

John Grisham,

Amerykanin, master of the legal triller - inteligentny, prawnik z wykształcenia, ma wspaniały jezyk, posiada łatwość pisania, autor ponad dwudziestu powieści sprzedanych w ponad 250 milionów egzemplarzy. Wolę czytać go w oryginale bo lubię jego amerykańskie określenia.
Przeczytałem około 20 jego powieści, wszystkie mają wartką akcję, dotyczą potyczek z prawem, posiadają zaskakujące zakończenia. Trzymają w napięciu podczas czytania a po zakończeniu chce sie wziąść za następną jego książkę.

Ryszard Kapuściński

Po przeczytaniu "Podróże z Herodotem" odkryłem w Kapuscińskim, świetnego obserwatora wydarzeń, analityka takowych, pisarza, a nawet filozofa. Czytałem ponownie, z jednakową przyjemnością. Jego "Cesarz" jest również wspaniały. Obecnie czytam "Lapidaria" - wnikliwe analizy i zapiski otaczajacego swiata. 21/08/2017



przejdź do początku

Komentarze (2)

    • Jacek Talikowski
    • napisał(-a) 2011-04-07
    Dziękuję bardzo drogi Zygmusiu za Twój komentarz. Inaczej się potoczyły nasze życia, dlatego inaczej widzimy świat, i bardzo dobrze. Cieszę się że jesteś szczęśliwy. Pozdrawiam.
    • avatar
    • Zygmunt Drews
    • napisał(-a) 2011-04-06
    Jacek Talikowski daje w swych opisach i dopiskach znaki, że jest sympatykiem ateizmu i naukowca Richarda P. Feymana, który znacznie się przyczynił do postępu nauki, w przeciwieństwie do opasłych biskupów, którzy dla własnej korzyści podtrzymują zabobon.
    Sam świadomie wybrałem na swój użytek religię, oznajmioną nam przez Jezusa Chrystusa, jako Boga i człowieka oraz Jego życiem i w Jego tak zwanym Nowym Testamencie. Z tym poszli Jego uczniowie – apostołowie w najdalsze krańce świata, nauczając i ponosząc nawet męczeńską śmierć.
    Kolejni i współcześni apostołowie kontynuują to dzieło z woli Boga i własnej. N.p. ksiądz błog. Jerzy Popiełuszko i inni. I wcale nie muszą to być postacie opasłych biskupów. Znam i takich o posturze astety, n.p. biskup ks. Franciszek Macharski i jemu podobnych. Uważam to za prymitywny chwyt używany b. chętnie w propagandzie stalinowców nie tylko, aby ośmieszyć wierzących. Przy okazji powiem, że bardzo dobrze się czuję w tej religii razem ze swą żoną Stasią, gdzie żyjąc blisko pouczeń Boga, doznajemy wielu łask i błogosławieństw w naszych żywotach doczesnych. Przy okazji przypominamy szukającym Boga, aby czytali Ewangelię i nawracali się i nie zmarnowali swego życia od strony duchowej.
    Życzę każdemu na tej drodze staropolskim Szczęść Boże! A obecnie alleluja i do Przodu!

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku