Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2014-11-03 14:55:22
Przejdź do komentarzy (1)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Jacek Talikowski - zapiski

Religia



Wstęp.

Sprowokowany komentarzem mojego kuzyna Zygmunta Drewsa w rozdziale "Moje lektury", chciałbym się podzielić z Państwem moimi przemysleniami tyczącymi wiary, religii i kleru. Od dłuższego czasu religioznawstwo jest moim hobby, przeczytałem wiele publikacji na ten temat, włącznie ze Starym i Nowym Testamentem oraz Koranem. Wiele czasu spędziłem na przemyśleniu tego materiału oraz porównaniu go ze współczesną nauką. Chętnie podejmę rzeczową dyskusję na ten temat ale, " bo w księdze Rodzaju rozdział 2,1 jest napisane że:...." nie jest dla mnie żadnym argumentem.

Wiara.

Wiarą jest uwierzenie w istnienie "Boga, stworzyciela Nieba i Ziemi", bezwarunkowe i całkowite poddanie się Jego woli, przestrzeganie przykazań. Ale wiarą czy raczej umową jest to: Uznam Cię za Boga, będę składał Ci ofiary, żył wedle Twoich przykazań a Ty wyprowadzisz nas z Ziemi Niewoli, pokonasz naszych wrogów, osiedlisz w Ziemi Obiecanej? Żydzi nazywają to słusznie "przymierze z Bogiem", czyli układ, "coś za coś". Po męczeńskiej śmierci Chrystusa umowa uległa zmianie, chrześcianie mają obiecane przebaczenie za grzechy czyli zdjęcie odpowiedzialności nawet za najbardziej okrutne czyny oraz wieczne życie po śmierci w dobrobycie. Niezły układ, co? Ilu chrześcian pozostało by wiernymi gdyby nie ta nagroda po śmierci???
Dlaczego ludzie, szczególnie na starość, nawet jeżeli w młodości byli rozpustni jak św. Augustyn, gwałtownie zwracają się tu Bogu? Według mnie jest to czysta kalkulacja i obawa przed Piekłem. Domyślam się że gdyby z tej umowy "coś za coś" wyjąć obietnicę życia po śmierci, to niewielu by zostało prawdziwych chrześcian, tak jak niewielu zostało prawdziwych komunistów po zaniku przywilejów z tym związanych. Ilu katolików naprawdę wierzy w to co mówi, "Boże, stworzycielu Nieba i Ziemi". Stworzyć wszechświat w sześć dni, miliardy gwiazd, miliardy organizmów od wirusów do człowieka. Wysłuchiwać miliardy modlitw, kierować życiem miliardów ludzi i stworzeń jako że "nic się nie dzieje bez woli Bożej". A zresztą głęboka wiara i pogobojne życie nie jest konieczne, wystarczy proste "Boże przebacz" na łożu śmierci aby trafić do Nieba. Czy naprawdę wierzymy w życie pozagrobowe czy tylko chwytamy się tej obietnicy jak tonący brzytwy i oszukujemy siebie samych? Zastanówmy czy to są rzeczy w które można uwierzyć.


Religia.


Dlaczego katolicyzm? Czy tylko dlatego że tak zostaliśmy wychowani? Tyle jest innych religii mono i politeistycznych na świecie, obiecujących całą gamę nagród. Jeżeli już się "wybrało katolicyzm" (wybór, czyli dokonaniu kalkulacji i wybraniu najbardziej dla nas korzystnej oferty), to czy jesteśmy pewni że pozostałe religie są gorsze? Czy przeczytaliśmy Stary i Nowy Testament, rozumiemy go i chcemy by był naszym przewodnikiem w życiu? Znalazłem w szczególnie w Starym Testamencie wiele okrutnych, nie do akceptacji  scen mordu (Księga Wyjścia 32,27), kiedy brat zabija brata. Stary Testament nie może być wzorem do postępowania gdyż wprowadziłby nas w konflikt z prawem. Poza tym Bóg Starego Testamentu jest surowy i okrutny, jest wręcz przeciwnością swojego syna Jezusa, czyniącego dobro i przebaczającego bohatera Nowego Testamentu. Podobno mamy skłonność wiary w jakiegoś Boga, człowiek nie rozumiejący otaczającego go świata, ani jego praw skłonny jest uwierzyć w Stwórcę i Zarządcę. Napewno było to słuszne nawet paręset lat temu, ale nie dzisiaj. Nauka kwitnąca w Grecji, na Bliskim Wschodzie, Egipcie i w Rzymie została zepchnięta z piedestału. Akademia Ateńska i Aleksandryjska zamknięte, księgozbiory zniszczone. Dzieła Sokratesa, Platona i Arystotelesa zniszczone lub pochowane w klasztorach. Dominujący w Średniowieczu (nazwanych bardziej trafnie po angielsku "Dark Ages") Kościół Katolicki wstrzymał rozwój cywilizacji na około tysiąc-pięćset lat. Teologia została "królową nauk" wspomagana przez swoje nieodrodne siostry, Alchemię i Astrologię.
Tysiące książek zostało napisanych na temat "błędów i wypaczeń" popełnionych przez Kościół Katolicki, nie będę tu ich streszczał. Szczęśliwie dzięki oddolnym ruchom społecznym i kilku odważnym naukowcom ten monopol na ciemnotę ("dark") został przełamany.
Dla wielu ludzi którzy nigdy nie słyszeli o etyce świeckiej, religia jest celem i drogowskazem w życiu. Niemal wszystkie religije posiadają nakaz niesienia pomocy współwyznawcy oraz zakaz zabijania jego. Natomiast w obronie religii lub współwyznawców, zabijanie jest bardzo chwalebne, chociaż etycznie i legalnie naganne. Politeistyczne religie prasłowiańskie, greckie, rzymskie, majów, nie obiecywały życia wiecznego, a tylko dobre zbiory, płodność, zwycięstwo w walce. Dary które łatwo było zweryfikować, dlatego po paru latach nieurodzajów kapłanów przepędzano, świątynie podupadały, bożkowie szli w zapomnienie. Judaizm wprowadził coś nowego, co trudno było zweryfikować, mianowicie sąd ostateczny po ponownym przyjsciu Mesjasza. Chrześcijaństwo poszło jeszcze dalej, obiecało dwa sądy: natychmiastowy po śmierci oraz ostateczny po ponownym przyjściu Chrystusa. Ewentualne kary bądź nagrody za bogobojne życie stały sie niemożliwe do weryfikacji, jak i samo istnienie Boga.


Słudzy Boga, kler.


Cała niemal historia Kościoła Katolickiego (a więc ludzi nim zarządzającym) to jedna wielka lista kłótni, morderstw wśród papieży i nie tylko, podbojów w imię Boga, wyrzynanie ludności całych miast jak podczas zdobycia Jerozolimy gdzie krzyżowcy brodzili po kostki w krwi mordowanych, palenia ludzi na stosach, torturowania, niszczenia całych narodów i kultur. Aż trudno uwierzyć że kamieniem węgielnym tej instytucji jest Nowy Testament i Jezus z Nazaretu, postać niezwykle dobra, pomocna ludziom, przebaczająca wrogom. Jak do tego doszło że głosząc nauki Chrystusa można dopuszczać się takich okrutnych czynów? Jak wytłumaczyć chorobliwe wręcz i ciągle mające miejsce gromadzenie kapitałów ziemskich przez następców tego który kazał wszystko rozdać biednym? Jak można odmówić komunii a zatem wstępu do Nieba, małżeństwu żyjącemu bez ślubu kościelnego, podając się za następcę Jezusa, człowieka tak przebaczającego, który nawet Barabasza wpuścił do Nieba?
Wiem że wielu ludzi twierdzi że wiara w Boga i jego syna Jezusa Chrystusa to jedno, a Watykan czyli administracja to drugie. Ale czy taka kolosalna wręcz rozbieżność nie budzi zastrzeżeń? Dlaczego "słudzy Boga" głoszący "Słowo Boże" sami są głusi na te treści? Czy wypełniają Jego testament treścią swego życia? Na pewno jest wielu prawych kapłanów, kierującym się w życiu słowami Chrystusa. Ale mała część kleru która żyje w luksusie i przepychu, dopuszcza sie przestępstw, zawiodła zaufanie społeczności katolickiej, powinna zostać przykładnie ukarana. Niestety, opieszałość a nawet ukrywanie pedofilstwa przez Watykan, budzi wiele nieufności i wręcz odsuwa wyznawców od Kościoła Katolickiego.

Ślepa wiara.


Sa ludzie którzy pomimo braku dowodów na istnienie Boga, tylu nieszczęść które ludzkość doświadczyła i w dalszym ciągu doświadcza, wierzą jednak w "Opaczność Bożą", modlą sie do Niego i oczekują życia wiecznego. Nie jestem w stanie tego pojąć. Niemniej rozumiem że wiara w Boga może przynieść ukojenie w bólu, być celem życia, łagodzić śmierć własną, tłumaczyć śmierć bliskich. Każdy ma prawo wyboru, szanuję ten wybór chociaż go nie rozumiem.


Podsumowanie.



Czy tylko będąc katolikiem można niejako automatycznie być uważanym za dobrego człowieka? Czy wyznawcy innych religii, przestrzegający podobnych zasad lub ludzie nie wierzący w żadnego Boga ale przestrzegający praw natury (w definicji Arystolesa) i pomagający ludziom z czysto humanitarnych pobudek nie zasługują na większy szacunek jako że nie liczą na żadną nagrodę? Osądzanie ludzi na podstawie wyznawanej religii nie bacząc na etyczną stronę jest dużym błędem a nawet nieuczciwością.
Wśród polskich katolików powszechna jest nieznajomość Nowego Testamentu (za wyjątkiem kilkunastu starannie dobranych fragmentów czytanych podczas mszy) oraz bardzo lekkie traktowanie Przykazań. Jest to katolicyzm bardzo płytki, na pokaz, raczej demonstracja przynależności narodowej niż chęć czczenia Boga. Dlatego nie-katolików wyzywa się od ruskich, żydów, komunistów, itp.
Pragnąc zakończyć ten nieco długi rozdział i przyznając się do zostania agnostykiem po długiej i uważnej analizie różnych religii, pragnę zwrócić się do kleru z następującym apelem: Misjonarze, jeżeli przekonani jesteście dogłębnie o istnieniu Boga, jego miłości, opieki nad ludźmi, jego sprawiedliwości, o życiu wiecznym, jeżeli sami żyjecie według Jego przykazań, nie musicie przemierzać Sahary na wielbłądzie lub płynąć pięć dni łodzią w górę Amazonki w celu pozyskania nowych chrześcian. Blisko was żyją ludzie gotowi was wysłuchać jeżeli potraficie udowodnić że to co mówicie jest prawdą a nie fatamorganą.

Perth 14/4/2011


PS. Po przeczytaniu że pewien polski biskup uważa agnostyków za nie do końca przekonanych katolików i rokujących nadzieję na "nawrócenie", pragnę uściślić mój status. Moj agnostycyzm nie wynika z lenistwa religijnego lub nieznajomości doktryny, wręcz przeciwnie, spędziłem dużo czasu żeby je poznać, nie ograniczając się tylko do chrześcijaństwa. Analizowałem wyłącznie żródła naukowe oraz "Święte Księgi" w poszukiwaniu dowodów na istnienie Boga lub Jego wpływu na Świat i nasze życie, nie znalazłem takowych. Richard Dawkins określając siebie jako agnostyka pisze że według niego istnienie Boga jest bardzo mało prawdopodobne, lecz nie zerowe. Richard, biolog-ewolucjonista jest przekonany że Boga nie ma, ale jako naukowiec nie może wykluczyć na 100% że taki dowód, ktoś, kiedyś znajdzie. Ja doszedłem do identycznych wniosków.
31/10/2012


Okres Zaduszek skłonił mnie do pewnych releksji. Chowanie zmarłych do grobu jest starą tradycją judaistyczną, mającą swoje uzasadnienie w Starym Testamencie, jak również etyczny obowiązek nie pozostawiania ciała na pastwę zwierząt oraz ewentualne zapobieganie zarazy. Upłynęło ponad dwa tysiące lat od powstania tych zasad i wszystkie trzy powody nie są już istotne dla chrześcian. Konferencja Episkopatu Polskiego od 2011 roku dopuszcza spopielanie zwłok po uprzednim odprawieniu mszy żałobnej, w Australii kremacja zwłok jest od dawna praktykowana. Dla mnie, agnostyka i darwinisty, jest wręcz obrzydliwym zakopywanie drogiego ciała w ziemię, na powolne gnicie i na pastwę robactwa. Jedynym wyjściem jest kremacja, godna i czysta procedura kończąca naszą ziemską egzystencję, a rozsypanie prochów jest naturalnym powrotem pierwiastków do wiecznego cyklu narodzin, życia i śmierci. Uwięzienie ich pod ziemią i wycofanie z cyklu życia jest nierozsądne. Moja matka, Zofia oraz brat Wojciech, obydwoje wybrali kremację i rozsypanie prochów na wiatr jako sposób na zakończenie jednego bytu i uczestniczenia w wiecznym cyklu kreacji nowych bytów, jedynym dowiedzionym cyklu nieśmiertelności. 
7/11/2012

                                                           John Shelby Spong.

Ostatnio natrafiłem na książki emerytowanego biskupa Episcopalnego Kościoła, Johna Shelby Sponga, bardzo kontrowersyjnego autora. Jego ostatnia książka pt. "Eternal Life: A New Vision", nie jest przeznaczona dla każdego, jedni mogą ją uznać za bluźnierstwo, drudzy za inteligentną, głęboką analizę dogmatów religiinych. Na pewno nie można zarzucić autorowi stronniczości lub nieznajomości tematu. John jest bardzo kontrowersyjny w kręgach teologicznych i hierarchii kościelnej ponieważ tezy które głosi (a są one dobrze udokomentowane i logiczne) w istocie obalają podstawy wiary judeo-chrześcijańskiej we wszechmocnego Boga (oraz jego syna Jezusa).
Powstanie ludzkiej samo-świadomości oraz wynikająca z tego świadomość nieuniknionej śmierci skłoniła ludzi do szukania siły wyższej która by zapewniała nieśmiertelność. Tak się narodziły religiie, jako ludzkie zapotrzebowanie na objaśnienie świata wokół nas, obietnice życia po śmierci jako nagrodę za uznanie Boga i życie według jego przykazań. W obecnej dobie nauka wyjaśnia większość tajemnic świata i zaprzecza wielu "cudom" będących fundamentami religii. Współczesny człowiek, któremu nie wystarcza ślepe trzymanie się tradycji i chcący przeanalizować wiarygodność religii i dogmatów nie może dojść do innych wniosków niż bis. Spong.
W tej sytuacji staje przed wspołczesnym człowiekiem nowe wyzwanie powstrzymania lęku przed śmiercią. Jest to o tyle trudniejsze żę nie możemy już liczyć na przychylność Boga.
Odpowiedzi nie znam, książka jeszcze w czytaniu...
22/12/2012

PS. Niestety, zapewne nie jestem taki uduchowiony jak autor, nie mam jego teologicznej podbudowy lub nie czuję potrzeby wprowadzać innego, spirytualnego Boga na puste już miejsce. John dochodzi do konkluzji że Jezus który jest miłością pozwala zrozumieć głębszy wymiar życia a  uniwersalna samo-świadomość jest częścią Boga. Może kiedyś to zrozumiem. Zgadzam się z autorem odnośnie prawa do wyboru odejścia z tego świata w sposób godny i dobrowolny.   10/01/2013

Pusty grób.

Pewna starsza osoba, krewna mojej żony, powiedziała mi że modli się za moją mamę ale na grób nie chodzi bo jest "pusty". Chcę wyjaśnić dlaczego grób jest pusty.
Moja mama Zofia była osobą bardzo żywą, energiczną i towarzyską. Pod koniec życia zdając sobie sprawę że rak niszczy jej organizm i zbliża sie do kresu, bardzo się bała persektywy bycia zakopanej w grobie i wydanej na pastwę robactwa. Dlatego prosiła o kremację. Doskonale to rozumiem jako że i mnie ta myśł przeraża.
Po mszy żałobnej w kościele, w której uczestniczyła wielka ilość ludzi - mama brała udział w życiu Polonii, była powszechnie znana i lubiana - trumna została przewieziona do kaplicy cmentarnej gdzie po pożegnaniu z rodziną i księdzem, została odesłana do krematorium. Spełniło się to, co zostało powiedziane: " - i w proch sie obrócisz", dosłownie.
Część prochów została rozsypana na mamy grobie, część włożona do grobu rodzinnego na Powązkach - gdzie pochowany jest ojciec, część rozsypana na grobie babci (Józefy Mrozowskiej - mamy mamy) w Pruszkowie. Pozostała, najwieksza część została rozsypana na wiatr z mostu w Dawesville, blisko oceanu. Wiatr zabrał prochy i poniósł je z sobą - w podróż dookoła świata.
Tak, w pojęciu mojej ciotki grób jest pusty bo nie ma w nim kości obgryzionych przez robaki - ale w moim przekonaniu grób jest tylko symbolem, pamięcią po kimś bliskim, miejscem gdzie przychodzimy wspominać tę osobę.
Dla mnie moja Matka jest wszędzie. Pierwiastki, które zostały uwolnione w procesie spalenia a następnie rozsypane na wiatr weszły ponownie do cyrkulacji, niekończącego sie cyklu narodzin, życia i śmierci wszystkich organizmów naszej planety, Ziemi. Zostały włączone w nowe życia, są w każdym źdźble trawy, każdej kropli wody i każdym oddechu. Czuję Jej obecność wszędzie. Powstaliśmy z pyłu gwiazd i w pył gwiezdny się obrócimy.  3/11/2014




przejdź do początku

Komentarze (1)

    • avatar
    • Anne Marczak
    • napisał(-a) 2011-09-03
    Z zaciekawieniem przeczytalam Twoje opinie na temat religii.Musze podkreslic, ze mam calkowity respekt dla Twoich przekonan, tolerancji nauczylam sie zyjac dlugie lata poza krajem.
    Wychowana w wierze katolickiej, nie bylam wzorem prawdziwej chrzescijanki, byly momenty kiedy oddalam sie od Kosciola calkowicie. Pewne przypadki sprawily, ze zrozumialam zawartosc pisma swietego, pedagogike Chrystusa. Mysle ze nalezy rozruznic wiare i Kosciol jako instytucje.
    Stary Testament zawiera sceny okrutne, ale tez piekne o milosci Osée2,4-25, Isaie. W Nowym testamencie, Chrystus rowniez wymaga kary dla faryzeuszow, czy innych niedowiarkow. Nie mniej, trzeba pamietac ze sa to teksty literackie i nalezy umiec je analizowac. Brutalnosc tekstu napietnuje brutalnosc rzeczywistosci ludzkiej.Wezmy np wyzwolenie z Egiptu, tekst jako taki nie jest wcale originalny, bo bylo w zwyczaju w tych czasach stawiac Bogow na czele wojsk.Natomiast Bog interweniuje zawsze by bronic slabych, biednych, niewinnych.(Nathan et David, Elie i Achab). W sumie Bog zawsze skazuje okrucienstwo czlowieka.Uwazam ze najwazniejsza nauka jest nauka o milosci. Jak i zrozumienie ze Kosciol stanowia wszyscy wierzacy. Wladza jaka posiada Kosciol w Polsce jest innym problemen. Jak problemem jest interpretacja pisma swietego, czy nauczanie katechizmu, czy poziom kazan....
    Nie zostalo mi wiecej miejca na poruszenie innych tematow. Wiec zakoncze mowiac o moim przkonaniu: Chrystus zyje wsrod nas, w kazdej kochanej i kochajacej osobie, a milosc do blizniego pozwala na realizowanie wielkich jak i calkiem nieznacznych rzeczy w codziennym zyciu. Religii jest wiele, ale Bog jeden.
    Jesli chodzi o spojrzenie na kraj, w wielu wypowiedziach zgadam sie z Toba. Z oddalenia, majac mozliwosci porownania i horyzonty bardziej otwarte, spojrzenie jest bardziej krytyczne.
    Ja rowniez staram sie odtworzyc historie mojej rodziny, zabralam sie zbyt pozno. Zostala tylko 90nia ciotka, ktora robi notatki.Dzieki jej zato.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku