Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2009-12-09 20:42:02
Przejdź do komentarzy (4)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział II

Cieślewscy

Siostra matki, ciocia Karolcia Cieślewska /1872-1916/, podobnie jak matka po wyjściu za mąż mając ośmioro dzieci nie miała głowy do muzyki.

Za to jej mąż wujaszek Antoś Cieślewski /1865-1917/ rodem z poznańskiego, syn Franciszka i Matyldy z Konczyńskich, prowizor farmacji, właściciel apteki w Broku a następnie w Piotrkowie Trybunalskim, był całkowicie oddany muzykowaniu. Sam grał na fortepianie i śpiewał, każde z jego dzieci w miarę dorastania musiało grać i śpiewać. Koncertowo grała córka Anka, zamężna Bald [1], zaś piękny głos miała urocza dziewczyna Jadzia, niestety zmarła przedwcześnie. Pamiętam w jej wykonaniu arię z opery "Janek" Żeleńskiego.

Wuj był założycielem towarzystwa muzycznego w Piotrkowie, organizatorem wielu koncertów, udzielał się i pracował społecznie. Między innymi był założycielem Ochotniczej Straży Pożarnej. Czynny i powszechnie lubiany, zasłużył sobie na wdzięczną pamięć piotrkowian. Jego pogrzeb w 1917 roku, w okresie okupacji austriackiej był manifestacją miejscowego społeczeństwa.

Dwaj synowie wujostwa Czesław i Janek, w chwili wybuchu pierwszej wojny światowej byli uczniami gimnazjum, obaj zaciągnęli się ochotniczo do szeregów. Czesław w Krakowie do Legionów Piłsudskiego, gdzie służył w 1-szej Brygadzie w 2 p.p. leg. a następnie w 5 p.p. leg. Janek do Legionu Puławskiego /Gorczyńskiego/ a po jego rozwiązaniu, do Brygady Strzelców Polskich i wreszcie do 1-go Korpusu gen. Dowbor-Muśnickiego.

Wujostwo przez dwa lata popłakiwali, że oto obaj ich chłopcy służą w różnych armiach i mogą się wzajemnie pozabijać nie wiedząc o tym.

Niestety, ciocia zmarła nie doczekawszy powrotu swych nieletnich synów z frontu. Wuj dzięki stosunkom wydostał Czesia z obozu w Szczypiornie, właśnie jako nieletniego. Wuj zmarł w październiku 1917 r., a Czesław rok później znów ochotniczo wyruszył z 6 p.p. pod Lwów.

Trzeci syn wujostwa, Stefan, najbardziej utalentowany z wszystkich synów, malarz, wskutek nieszczęśliwego wypadku z granatem, przywiezionym z frontu, stracił obie dłonie. Wykazał wielki hart ducha - nauczyciel, kierownik szkoły, dzięki studiom i wieloletnim doświadczeniom, skonstruował protezę elektryczną /elektronową/ i zgłosił ten wynalazek w Wydziale Zdrowia Narodów Zjednoczonych w Genewie, deklarując, że jeżeli jego wynalazek okaże się nowością, zrzeka się dochodów z patentu na rzecz Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jednocześnie za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia w Warszawie, przesłał opis wynalazku do Moskwy. Rosjanie zdyskwalifikowali konstrukcję odmawiając publikacji. Kiedy jednak w telewizji pokazali swoją "elektryczną rękę", w organie Światowej Federacji byłych Kombatantów w Paryżu ukazało się dementi, że pierwszy o takiej ręce pisał w ich organie inwalida wojenny z Łodzi, Stefan Cieślewski. Stefan otrzymał szereg gratulacji, między innymi od Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie, zaś z kraju od prof. Degi z Poznania, który z entuzjazmem pisze o jego wynalazkach, bowiem autor poczynił cały szereg udoskonaleń swego wynalazku w zakresie wykorzystania mięśni przedramienia do celów chwytnych. Jeden z wynalazków zbiegł się z skonstruowaniem protezy elektrycznej ręki dr Wilmsa z Lichtensteinu. Obecnie Stefan pracuje jako instruktor do spraw oprzyrządowania inwalidów w Poradni Rehabilitacji Zawodowej. Jego syn Mirosław, ukończył dwa fakultety ekonomii i inżynierii budowlanej.

Wracam jednak do ojców i dziadków. Starszy brat wuja Antosia Kazimierz Cieślewski był księdzem, zmarł około 1890 r.; młodszy to malarz starej Warszawy Tadeusz Cieślewski /1870-1956/. W domu mieliśmy kilka jego obrazów, niestety wszystkie spłonęły, prócz pasteli "Cyganka z owieczką", która ocalała u Wacka w Kutnie.

Oglądając obrazy mego ojca, zwykł mawiać zachęcająco: "No, panie Teofilu, początek zrobiony, teraz dalej, tylko dalej".

Był wielkim amatorem antyków, zwłaszcza mahoniowych mebli. Już po Powstaniu spotkałem się z Tadeuszem Cieślewskim, ojcem, w Piotrkowie, w domu ciotecznej siostry mojej Anki Baldowej. Mimo podeszłego wieku, utraty w Powstaniu żony i jedynego syna, również Tadeusza, znanego malarza i grafika, trzymał się dobrze i codziennie wychodził z kartonem i kasetą na miasto malować kościoły Piotrkowa, to mu widocznie dawało zapomnienie.

Był rok 1945 - styczeń, syn kuzynki Staś Bald [1] przywiózł Cieślewskiemu z pogorzeliska domu Cieślewskich na Dobrej 90 w Warszawie, ocalały album widoków starej Warszawy, rysowany piórkiem, sepią i lawowany. Kupiłem wówczas z tego albumu dwa rysunki, które mam do dziś. Już w Kutnie udało mi się nabyć olejny obrazek Cieślewskiego, przedstawiający wnętrze jego mieszkania na Dobrej.

Pragnę tu dodać, że żona Cieślewskiego Józefa z Almakiewiczów, była śpiewaczką, zaś ojciec Franciszek Cieślewski /1841-1919/ zamieszkały przy nim w Warszawie, był niegdyś artystą opery warszawskiej o wspaniałym głosie. Niestety jak mówiono w rodzinie, brak znajomości języków obcych uniemożliwił mu karierę światową, W czasach wizyty cesarza Aleksandra III w Warszawie, śpiewał arię Jontka w Halce, cesarz zachwycony, zaprosił go do loży, nie mógł się jednak z nim porozumieć w żadnym obcym języku.

Bratem stryjecznym Franciszka był dr Kazimierz Cieślewski, profesor matematyki Uniwersytetu Jagielońskiego.



przejdź do początku

Komentarze (4)

    • avatar
    • Joanna
    • napisał(-a) 2016-10-18
    Szanowni Państwo,
    Piszę artykuł o Tadeuszu Cieślewskim (ojcu) i niechcący znalazłam chyba rozbieżności w pochodzeniu jego przodków. Wg innej historii, która można znaleźć pod tym linkiem: http://pamiec.org.pl/jedwabne-nie-zapomne/# przodkowie rodziny Cieślewskich pochodzili z okolic Łomży. Czy mogę prosić o sprostowanie na mój adres mailowy? joanna.wch@gmail.com
    Z poważaniem
    Joanna Chomicz

    Niestety, nie jesteśmy w stanie wyjaśnić tej sprawy. Może któryś z czytelników?
    Jacek Talikowski
    • avatar
    • Magdalena S.
    • napisał(-a) 2013-11-11
    Szanowni Krewni,
    Jestem prawnuczką Antoniego i Karoliny. Moją babcią była najmłodsza ich córka Bronisława nazywana Dzidką urodzona w 1907 roku, zmarła w 1969. Babcia podobno pięknie grała na pianinie. Moja mama Krystyna (córka Walentego Klinowskiego i Bronisławy z Cieślewskich) ma starszego brata Andrzeja. Mieszkamy w Łodzi. W naszym domu też jest kilka obrazów Tadeusza Cieślewskiego. Z rodzeństwa babci znałam tylko dziadka Stefana, który był moim jedynym mimo, że "przyszywanym", kochanym dziadkiem. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za cenne informacje
    Magdalena Stępkowska
    • avatar
    • Urszula Niespodziewańska (Nowak)
    • napisał(-a) 2010-09-19
    Szanowni Krewni,
    Jestem wnuczką Wandy Cieślewskiej, prawnuczką Antoniego i Karolci.
    Z posiadanych kopii kroniki rodu Cieslewskich wynika, że moi pradziadkowie po wielkiej powodzi w Broku, gdzie stracili cały dobytek mieli najpierw aptekę w Gidlach ( Rejmontowskie strony) i tam urodziła się m.innymi ich córka Wanda - moja babcia.
    Jestem geodetą i ponad 25 lat zajmuje się reprywatyzacją, pomagam w odzyskiwaniu nieruchomości i związanych z tym roszczeń b. włascicieli nieruchomości warszawskich.Do kamienic na ul. Freta 20 i 24 nie mogłam złożyć zastrzeżen wobec braku dowodów na następstwo prawne mojego ojca ( Jędrek syn Wandy) i jego siostry po ich Ciotce Petelskiej. Proszę aby redaktorzy tej kroniki pomogli mi w ustaleniu ileż krewnych miałoby dzisiaj w spadku udziały w tych roszczeniach. Ponoć ta Ciotka - właścicielka nieruchomości na ul.Freta zmarła bezpotomnie. Nie wiem jak liczne rodzeństwo miał jej mąż. Gratuluję autorom wspaniałego stylu i oddania klimatu tej minionej epoki.
    Podnosi mnie to na duchu i wydaje mi się ,ze wiele mam jeszcze do zrobienia w życiu.
    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    Urszula Niespodziewańska
    • avatar
    • Tomasz Cieslewski
    • napisał(-a) 2010-07-27
    Szanowni Krewni,
    Jestem wnukiem Stefana a synem Miroslawa Cieslewskiego. Od roku 1981 mieszkam i zyje w Szwajcarii. Po dziadu odziedziczylem kronike rodzinna i probuje ja dalej uzupelniac. Bede wdzieczny za nawiazanie kontaktu bowiem wiem ze dziadek wielokrotnie jezdzil i utrzymywal kontakty z p. Talikowskim w Kutnie. W oczekiwaniu Waszej odpowiedzi pozostaje zyczac wszelkiej pomyslnosci.
    Tomasz Cieslewski

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku