Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-08-27 13:25:21
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział III

Apuchtin

Kurator Apuchtin już nie urzędował, ale duch jego rusyfikatorskiej polityki panował jeszcze wszechwładnie w ówczesnych warszawskich gimnazjach.

Wacek powrócił pewnego dnia ze szkoły z Nowolipek z miną bardzo niewyraźną. Od słowa do słowa przyznał się rodzicom, jak to było.

Razem z nim uczęszczał do 1-szej klasy Rosjanin, syn urzędnika, straszny zabijaka. W czasie pauzy nazwał Wacka polską świnią "ty polskaja świnja" - na co Wacek dał mu w pysk i odpalił: "a ty ruskaja świnja", /w gimnazjum nawet w rozmowach prywatnych uczniów na korytarzu, obowiązywał język rosyjski/. Dyrektor, powiadomiony o zajściu, kazał Wackowi natychmiast pakować książki i wynosić się ze szkoły.

Po dwóch dniach, przyszedł do ojca nauczyciel tzw. "kłasnyj nastawnik", czyli wychowawca klasy i przyniósł dziennik Wacka. Czerwonym atramentem dyrektor wypisał wydalenie Wacka ze szkoły, podając jako powód: "za to czto osmielił obidiet prawosławnego malczyka".

Co tu robić? Z tym pytaniem ojciec zwrócił się do pedagoga, którego kolor nosa wskazywał, że można z nim dojść do porozumienia. Po długim namyśle nauczyciel oświadczył, że dyrektor jest bardzo zagniewany, że lepiej z nim teraz nie rozmawiać, lecz raczej szukać sposobu załagodzenia jego gniewu, a największy wpływ na dyrektora ma jego żona, jakaś tam Natalia Pietrowna i że należałoby jej zrobić prezent. Ojciec wyraził swą gotowość i pytał co to mógłby być za prezent. Pedagog w tym miejscu przypomniał sobie, że Natalia Pietrowna nie raz wyrażała chęć posiadania gitary.

- Doskonale, mówi ojciec, a ile taka gitara może kosztować?

- Ja myślę, powiada pedagog, że co najmniej ze 100 rubli.

Stanęło na tym, że ojciec wręczył mu pieniądze a on miał się już zająć kupnem gitary i wręczeniem jej pani dyrektorowej.

W umówiony dzień pedagog przyszedł i oświadczył, ze wszystko załatwione, sprawa jest na dobrej drodze. Dyrektorowa obiecała porozmawiać z mężem. Zjadł kolację, popił sobie dowoli i poszedł. Wkrótce zjawił się zawiadomić, żeby Wacek nazajutrz z rana zameldował się w gabinecie dyrektora. Dostał jeszcze na drogę butelkę angielskiej gorzkiej i chwiejnym krokiem wyszedł.

Wacek z bijącym sercem przestępował nazajutrz próg gabinetu dyrektora, zajętego pisaniem.

Po chwili oczekiwania dyrektor rzucił mu przez ramię tylko jedno pytanie: "Talikowskij?", zaś po uzyskaniu odpowiedzi twierdzącej, nie odrywając wzroku od papierów ryknął: "stupaj w kłas" i na tym się skończyło.

Wspomnienie to charakteryzuje metody łapownictwa carskich urzędników w szkolnictwie i świadczy o ich swoistym poczuciu "odpowiedzialności" za przyjętą łapówkę. Wziął, ale zrobił. To jak gdyby legalizowało ich postępowanie.

Dziennik Wacka przechowywany był w domu naszym jako "dowód rzeczowy" apuchtinowskiej polityki szkolnej. Wiele osób pragnęło nabyć go od ojca, do swoich zbiorów.

Podobnie zresztą działo się ze zwalnianiem od służby wojskowej. Mój szwagier Sokolewicz i brat Edmund otrzymali na komisji poborowej białe bilety, świadczące o całkowitej ich niezdolności do służby wojskowej. Taki bilet kosztował 500 rubli. Sprawę załatwiało się przez kancelarię generał-gubernatora za pośrednictwem niejakiego pana Pietuchowa. Nie było wypadku, żeby kogoś spotkał zawód, klienci pana gubernatora byli obsłużeni terminowo i zgodnie z umową.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku