Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-08-29 16:36:57
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział VI

Rűckwanderer

Po wielu przygodach i przeżyciach, napatrzywszy się, jak się robi rewolucję i co z tego wychodzi, nadszedł dzień, gdy 99 pułk piechoty austriackiej, składający się żołnierzy Polaków z Galicji, wkroczył z orkiestrą na ulice Odessy. Żołnierze mieli zatknięte za kepi gałązki jedliny a ludność przyjmowała ich życzliwie.

Ale już w kwietniu 1918 r., dowództwo austriackie zarządziło rozformowanie Oddziałów Polskich. Była to retorsja na odmowę płk. Skrzyńskiego rozbrojenia swoich oddziałów. Dowódca nie miał wyjścia, oddziały rozformował z tajnym jednak poleceniem przedzierania się bez broni do II-go Korpusu Generała Dowbora. Dla nas otworzyły się możliwości powrotu do kraju. Zawiązał się Komitet Polski, którego przedstawiciele: inż. Mosdorf i inż. Powierza uzyskali wreszcie przydział transportu.

20 maja 1918 roku wraz z moim bratem dr Wacławem, jego żoną i synem Jasiem oraz mężem kuzynki Mili, kpt. pilotem Stanisławem Jakubowskim, wyruszyliśmy w drogę powrotną do Kraju, zaopatrzeni przez władze okupacyjne w dokumenty z nadrukiem "Rűckwanderer"

Jechało nas, rodzin polskich, dwa wagony. Po przybyciu na stację graniczną Podwołoczyska, mieliśmy się przesiąść do pociągu austriackiego. Nareszcie w Ojczyźnie, jacyś państwo, na tę okazję przebrali swoje dzieci, chłopca i dziewczynkę, w stroje krakowskie. Z nimi na czele ruszyliśmy pochodem do oczekującego nas pociągu po drugiej stronie granicy. Kiedy mijaliśmy lokomotywę, maszynista Rosjanin, puścił parę i po chwili nasi Krakowiacy wyglądali jak kominiarze, umorusani w pyle węglowym zalegającym tory. Nie zrażeni tym incydentem przenieśliśmy się tym spieszniej do "naszego" pociągu i drogą przez Lwów ruszyli w kierunku Lublina, stolicy austriackiej okupacji b. Królestwa.

W Lublinie kazano nam pójść do miasta, do łaźni i otrzymać odnośne bezugscheiny czystości.

I znów uformował się barwny pochód. Panowie z przewieszonymi przez ramię częściami bielizny, panie z tłumoczkami, gwarno i radośnie szliśmy zmyć u progu Ojczyzny proch paroletniej obcości. Wyświeżeni, powracaliśmy do pociągu by po wielu godzinach podróży, po przejechaniu granicy okupacji niemieckiej, 22 maja 1918 roku stanąć na dworcu Gdańskim w Warszawie.

Z Lublina wysłaliśmy do domu depeszę z podaniem godziny przyjazdu. Pociąg wjechał na ogrodzone drutami kolczastymi perony. Po sprawdzeniu dokumentów, byliśmy nareszcie wolni. Na stacji oczekiwali nas ojciec i Genia. Co za szczęście przywrzeć ustami do ręki ojca, a potem paść mu do nóg i poczuć to ramię mocne i kochane, które cię podnosi. I wreszcie uściskać i do serca przytulić moją Geniusię.

A po tym na Elektoralną konnymi dorożkami, bo taksówek jeszcze nie było. Na balkonie czekali na nas matka, Władkowie i Juleczek. Obiad wspaniały, przygotowany na gwałt przez naszą kochaną mamusię. Ogólne, jakieś podniosłe rozrzewnienie, nareszcie razem, jeszcze nie wszyscy, ale już nas więcej.

Geniusia opowiadała mi później, że nasza depesza, doręczona została na godzinę przed nadejściem pociągu. Ojciec był na posiedzeniu w Banku na Zgoda. Genia wpadła, jak bomba i prosiła woźnego, żeby ojca zaraz wywołał, bo bracia powrócili z Rosji. Na wiadomość o tym, wszyscy koledzy bankowi, składali ojcu gratulacje z odzyskania synów. Więc w dorożkę i na dworzec, byle zdążyć. Geniusiu, moja kochana, nie ma wydarzenia w moim życiu bez ciebie, zawsze ty pierwsza byłaś przy mnie.

Rodzice wyglądali względnie dobrze, mimo, że kilka lat nigdzie nie wyjeżdżali. Ojciec nieco postarzał, posiwiał, ale pozostał pełen energii. Przez szereg wieczorów, opowiadali mi, moi kochani, o swoich przeżyciach w okupowanej Warszawie.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku