Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Zdjęcia do rozdziału
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2014-12-08 14:22:29
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział VI

I Okupacja Warszawy

Kiedy w sierpniu 1915 roku, wojska rosyjskie rozpoczęły odwrót za Wisłę i stało się oczywistym, że Niemcy zajmą Warszawę, wujostwo Schatzschnejder [1], zaproszeni przez rodziców, przyjechali z Otwocka do nas, aby tu przeczekać krytyczne dni.

Po przejściu ostatnich oddziałów rosyjskich, mosty na Wiśle miały być wysadzone. Ukazało się zarządzenie, aby ludność pozostawiła okna uchylone, co miało zabezpieczyć szyby przed wypadnięciem. Stało się to nad ranem. Potężny huk wybuchów, wstrząsnął miastem. Kochani wujostwo, oboje po siedemdziesiątce i oboje bardzo wierzący, spotkali tę chwilę w swoim pokoju, pogrążeni na klęczkach w modlitwie. Dla nich, pamiętających powstanie 1863 roku, była to druga w ich życiu wojna na ziemiach polskich, ale jakże odmienna od tamtej.

Matka moja, kiedy ucichły detonacje powiedziała: "teraz jesteśmy już odcięci od naszych chłopców".

x

x x

Rok 1915. Przedświt wolności. Rządy w stolicy objął Zdzisław książę Lubomirski, mając do dyspozycji milicję zorganizowaną z obywateli miasta.

Rok 1916. Pierwszy obchód 3-go Maja w wolnej Polsce. Jeszcze Niemiec panoszy się w Warszawie, ale już na ratuszu polski prezydent, a wojna zmusza trzech zaborców do deklarowania naszej niepodległości. Witaj Majowa Jutrzenko! Trzeba godnie spotkać tę chwilę.

Matka z Jadzią, Genią i służącymi szyją polskie chorągwie, by wywiesić je na balkonach i przed bramą. Składając skończoną robotę, matka wzruszona powiedziała: "żebyśmy ich już nigdy nie musieli zdejmować". Słowa te przypomniał mi w Londynie Julek. Mimo, że był wówczas małym chłopcem, głęboko zapadły mu w pamięć.

W Powstanie Warszawskie, myśmy polskich flag nie zdjęli, strąciły je z naszego domu pociski czołgów niemieckich.

x

x x

W latach okupacji, palono w warszawskich mieszkaniach żarówki oszczędnościowe, do herbaty używano zamiast cukru sacharynę. Jadano wymyślne niemieckie erzatze a matka nauczyła się gotować mydło, którego brakło na rynku. Ale mimo wprowadzonych kartek żywnościowych, nasz niezastąpiony dostawca "Berek" dowoził z Karczewia i Otwocka mięso i wędliny, pokonując zwycięsko niemieckie "Wachy".

Kiedyś wchodzi od kuchni i z uśmiechem na okolonej siwą brodą twarzy, wręcza matce ogromny bukiet bzu, który od razu wydał się jej szzególnie ciężki - nic dziwnego, wewnątrz ukryty był kawał cielęciny.

x

x x

Jadzia i Genia, brały udział w pracach Rady Opiekuńczej. Młode wówczas panienki, dopiero co po ukończeniu pensji, nie żałowały czasu ani wysiłku w wykonaniu powierzonych im zadań. Obchodziły wraz z innymi paniami dzielnicę Wolską, jako delegatki Komitetu Obywatelskiego niesienia pomocy ofiarom wojny. Odwiedzały sutereny i poddasza, aby ustalić sprawiedliwy rozdział przydziałów.

x

x x

Ojciec był czynny w zorganizowanym w 1915 roku sądownictwie obywatelskim - jako sędzia pokoju. Przez cały czas okupacji, pracował w Banku Przemysłowców Polskich przy ul. Zgoda i w innych instytucjach kredytowych, administrował majątkiem archidiecezji, bywał często u kardynała Kakowskiego /wówczas arcybiskupa/ i u vice-prezydenta miasta inż. Piotra Drzewieckiego, z którymi utrzymywał kontakt w pracach społecznych. Opowiadał mi, że za okupacji nosił stale w bocznej kieszeni kilka cygar i w wielu urzędach okupacyjnych, te właśnie cygara przyśpieszały załatwienie sprawy. Była to przecież I-sza Wojna Światowa. Nie udało mu się jednak uchronić domu od rekwizycji metali. Niemcy zabrali wszystkie mosiężne klamki od drzwi, krany, wanny miedziane /z lokali w poprzecznej oficynie/, mosiężne drzwiczki od pieców, jedynie rondle miedziane zdołano ukryć.

x

x x

Władek również pracował w Komitecie Obywatelskim m. st. Warszawy, nadto zapisał się i ukończył kursy dla Wyższych Urzędników Państwowych, z czego zresztą nigdy nie skorzystał, bowiem wkrótce po śmierci swego ojca, objął kierownictwo firmy "Jacobson et Malhomme".

x

x x

A teraz wymienię członków mojej rodziny, którzy brali udział w I-szej Wojnie Światowej:

1. Edmund Talikowski, mój brat, był czynny w przemyśle wojennym, początkowo na stanowisku naczelnego inżyniera fabryki Tow. Akc. B. Handke, a następnie, aż do końca wojny, jako naczelny dyrektor fabryki Tow. Akc. Starr et Co. w Jekaterynosławiu, pracujących na potrzeby armii.

2. Wacław Talikowski, mój brat, brał udział w wojnie w armii carskiej, w pułku kawaleryjskim w randze kapitana-lekarza. W 1916 był kontuzjowany na froncie południowym od wybuchu szrapnela. Odznaczony orderem św. Anny.

3. Michał Talikowski, mój brat stryjeczny, był w armii carskiej w stopniu sztabs-kapitana, adiutanta dowódcy pułku. Odznaczył się w bitwie na froncie południowym, w której poległ między innymi jego dowódca. Dekorowany orderem św. Anny, św. Stanisława i św. Włodzimierza z mieczami i kokardą. Po wybuchu rewolucji październikowej, wystąpił z wojska. Służył w tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej na Ukrainie /P.O.W./. Po powrocie do kraju, ukończył Wyższą Szkołę Wojenną w Warszawie, pułkownik dyplomowany.

4. Stanisław Talikowski, mój brat, w 1914 roku wybuch wojny zastał go na praktyce handlowej w Paryżu. Zaciągnął się ochotniczo do grenadierów Armii Francuskiej. Zmarł w Szpitalu Wojskowym w Paryżu w 1915 roku, mając lat 23.

5.Józef Pytelski, mój brat cioteczny, magister farmacji, w Armii Carskiej porucznik-aptekarz, następnie służył w I-szym Korpusie gen. Dowbór-Muśnickiego,. Zmarł bezpotomnie w 1939 roku.

6. Czesław Cieślewski, mój brat cioteczny, jako uczeń gimnazjum zaciągnął się w 1914 roku do Legionów Piłsudskiego. Służył w Pierwszej Brygadzie, początkowo w 2 p.p. leg. następnie w 5 p.p. leg. Brał udział w bitwach pod Łowczówkiem i Kościuchnówką. Ranny przebywał w szpitalu w Krakowie. W 1915 roku otrzymał medal "Za odwagę na polu chwały". Po dłuższym urlopie został przydzielony do Komendy Uzupełnień w Piotrkowie. Jako instruktor wszedł w skład nowego 6-go p.p. leg. w stopniu plutonowego. Na froncie wołyńskim, otrzymał drugi medal za waleczność. Powtórnie ranny, leżał w szpitalu w Nowym Targu.

Odmówił przysięgi na wierność cesarzowi austriackiemu. W okresie przełomu legionowego, został przeznaczony do wywiezienia do obozu w Szczypiornie. Ojciec jego, wespół ze swym stryjem, dr Kazimierzem Cieślewskim profesorem matematyki Uniw. Jagielońskiego, wydostali go, jako nieletniego, z tej opresji. Jakiś czas przebywał w obozie przejściowym w twierdzy pod Gorlicami i stamtąd w 1917 roku powrócił do Piotrkowa, gdzie służył w tajnej organizacji wojskowej /P.O.W./. W roku 1918 - jako sierżant, organizował 2 p.p. w Piotrkowie, z którym wyruszył na front pod Lwów. W 1923 roku przeszedł do rezerwy, jako podporucznik piechoty. Odznaczony był Krzyżem Walecznych z dwiema baretkami.

7. Jan Cieślewski, mój brat cioteczny, jako uczeń gimnazjum zaciągnął się do Legionu Puławskiego /Gorczyńskiego/. W 1915 roku był ranny i odznaczony. Służył następnie w II Korpusie Dowbor-Muśnickiego w Kijowie. Powrócił do kraju w 1919 roku z chorobą płuc.

8. Jan Pytelski, mój brat cioteczny, student czwartego roku Politechniki Warszawskiej. W 1914 roku zaciągnął się do Legionu Puławskiego, zorganizowanego przez gen. Rządkowskiego. W początkach 1915 roku, po rozwiązaniu Legionu, służył w Brygadzie Strzelców Polskich w 2 batalionie. Następnie w stopniu porucznika, w 2 pułku Pierwszej Dywizji Strzelców pod rozkazami gen. Lucjana Żeligowskiego. W czasie akcji bojowej 2 pułku pod Husiatynem, 30 lipca 1917 r. uległ kontuzji. Mianowany adiutantem dowódcy pułku. W 1917 roku odznaczony orderem św. Włodzimierza z mieczami i kokardą, awansowany na sztabs-kapitana. W dniu 18 marca 1918 roku przeniesiony jako podkapitan do Legii Oficerskiej, a następnie w tymże stopniu do I-go Korpusu gen. Dowbór-Muśnickiego. Po I-szej Wojnie Światowej, od 1918 r. do 1920 r. ukończył Oficerską Szkołę Topografów przy Wojskowym Instytucie Geograficznym w Warszawie, ze stopniem kapitana topografa. W roku 1937 ukończył wydział humanistyczny Uniwersytetu Warszawskiego ze stopniem magistra filozofii. W 1956, po jego śmierci, p. Wanda Odrowąż-Wilkońska przesłała mi do Kutna pozostałe po nim dokumenty i papiery, między innymi jego korespondencję z prof. Tadeuszem Kotarbińskim.



przejdź do początku

Przypisy i rozwinięcia encyklopedyczne

Ten wspomniany Berek, dostarczyciel zywnosci w czasie 1-szej wojny swiatowej z Otwocka i Karczewia, to byl zapewne moj dziadek Berek Kolkowicz zamieszkaly miedzy wojnami w Otwocku Reymonta 43, mial tam sklepik spozywczy. Moja matka - jego corka Chana Fajga Kotlarska tam sie wychowala.
Pozdrowienia.
Ignxacy Icchak Kotlarski

przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku