Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-08-30 09:46:18
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział VII

Ślub Jadzi

W lutym 1917 roku, odbył się ślub Jadzi z Władysławem Jacobsonem. Była to stara rodzina bankierska nobilitowana przez Stanisława Augusta, w osobie Christiana, herbem Jedlina [1]. Kamienica Jacobsona na Lesznie była siedzibą jego stryjecznego pradziada jubilera królewskiego. Władek, po ukończeniu szkoły handlowej i odbyciu praktyki w Niemczech, pracował w biurze ojca swego przy ulicy Elektoralnej 22. Firma ta posiadała swe składy wolnocłowe w podziemiach kościoła ewangelickiego na Lesznie, miała reprezentację światowych firm, jak: sreber Christopha, szampana Greno et Co. Kakao van Houten`a itp.

Ślub Jadzi i Władka odbył się w kościele Panien Kanoniczek, przy Placu Teatralnym, w małym, ale bardzo czyściutkim i dobrze ogrzanym /dziś nie istniejącym/ [2].

Z uwagi na czas wojenny i nieobecność nas braci, wesele ograniczyło się do obiadu w ścisłym gronie w mieszkaniu moich rodziców. Gotował kucharz z Klubu Myśliwskiego. Obecni byli rodzice, Genia i Julek, zaś ze strony pana młodego jego rodzice, siostra z mężem p.p. Zofia i Michał Jaworscy, młodszy brat Stasio i p. Józef Wolffim.

Poza posagiem, otrzymała Jadzia od rodziców mieszkanie sześciopokojowe /nad mieszkaniem rodziców/, mahoniową sypialnię, biureczko damskie mahoniowe, garnitur mebli do jadalni, fortepian Kerntopfa, kandelabry z brązu złoconego i wyprawę, jak szkło /Baccarat/, porcelanę, srebra, pościel i bieliznę pościelową i osobistą, szytą i haftowaną w pracowni p. Langmanowej, wreszcie urządzenie kuchni. Władek kupił biały, malowany na mat przedpokój, komplet mebli klubowych, zaś jego rodzice ofiarowali młodym stół salonowy, palisandrowy, Ludwik Filip, bogato rzeźbiony i takiż mały stoliczek. Od pana Wolffima, otrzymali młodzi stary brąz francuski, złocony w ogniu, przedstawiający Apollona / ew. Apolina, przyp. red./, grającego na lirze. Od Reymontów kałamarz z brązu w kształcie urny Ludwik XVI na podstawie z zielonego marmuru. Jednym słowem byli "urządzeni".

Przed ślubem narzeczeni wraz ze swymi ojcami udali się do zaprzyjaźnionego rejenta p. Witolda Biernackiego w hipotece, gdzie spisali umowę przedślubną.

Rejent Biernacki w dniu ślubu wysłał do pana młodego wezwanie notarialne, na papierze urzędowym z autentycznymi pieczęciami i liczbą dziennika, w którym z uwagi na czas wojenny i trudności aprowizacyjne, wzywał pana młodego, aby:..." w braku chleba karmił swą przyszłą małżonkę nadzieją rychłego zakończenia wojny i odzyskania przez Polskę wolności... w braku cukru, osładzał jej życie swą troskliwością i dobrocią... w braku węgla, ogrzewał ją swą gorącą miłością" itd. Wreszcie następowało zagrożenie wymyślnymi rygorami, na wypadek nie uczynienia zadość temu wezwaniu. Wszystko to było zrobione w formie bardzo dowcipnej i taktownej. Sądzę, że niewielu dzisiejszym notariuszom, przyszedł by taki koncept do głowy. Goście weselni, którym to wezwanie razem z depeszami odczytano, serdecznie się ubawili.

Panowie byli we frakach. Matka moja miała suknię z atłasu violette de Parme, przybraną popielatymi koronkami. Genia, suknię białą, etaminową w kwiaty. Julek, mały wówczas ośmioletni chłopczyk, ubrany był w aksamitne, granatowe ubranko, przybrane przy kołnierzu i mankietach koronkami.

Opowiadała mi Jadzia i Genia, po moim powrocie z Rosji, że kiedy młodzi składali przed ołtarzem przysięgę i Władek głośno powtarzał "ja, Władysław, biorę sobie, ciebie Jadwigę za żonę..." Julek wybuchnął płaczem i cichutko protestował przeciwko temu zaborowi. Płacz Julka, rozrzewnił wszystkich uczestników tej uroczystości. Bo przecież dotąd Jadzia z Genią wspólnie zajmowały się wychowaniem swego siostrzeńca.

Może właśnie w tym wzruszającym momencie Genia, wówczas młoda 23-letnia dziewczyna, powzięła naprawdę heroiczną decyzję poświęcenia się wychowaniu tego dziecka, nie przypuszczając, że los każe jej wychować nadto i drugie pokolenie, bo osieroconego syna Julka - Jacka.



przejdź do początku

Przypisy i rozwinięcia encyklopedyczne

  • [1] - XVIII-wieczne dokumenty nobilitacyjne rodu Jedlina-Jacobsonów są obecnie w moim posiadaniu, stanowią własność Jasia, przesłałem mu do Londynu fotokopie / tekst oryginalny przypisu autora/. W 1792 r. nobilitowany został Wilchem Krystian Jacobson i nadany mu został herb Jedlina, jako herb własny, dziedziczony przez bezpośrednich następców w linii męskiej. Nobilitacja odnowiona w Księdze Kanclerskiej 98, 233-237, przechowywanej dziś w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie.
  • [2] - Kościół po zniszczeniach podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r. został do fundamentów rozebrany a w tym miejscu założono skwer a potem ustawiono pomnik zwycięstwa "Warszawska Nike". W latach 80/90 ub. w. został pieczołowicie odbudowany wraz z całym zabytkowym kompleksem pierzei północnej Placu Teatralnego, przez City Bank Polska. Pełni funkcje duszpasterstwa środowisk twórczych.

przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku