Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Zdjęcia do rozdziału
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-01 13:22:23
Przejdź do komentarzy (1)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział IX

Elektoralna

"Elektoralna" to było dla nas coś więcej niż nazwa ulicy, czy siedziby naszego gniazda rodzinnego. Słowem Elektoralna, nazywano w rodzinie mojej i kręgu zaprzyjaźnionych osób, swoisty klimat naszego domu wytworzony panującymi tam poglądami, układem wzajemnych stosunków, moralnością. Mówiło się więc "Elektoralna by się na to nigdy nie zgodziła", albo: "na Elektoralnej, to by się nie mogło przydarzyć", to znów "Elektoralna była przeciwna" itp.

Taki stan rzeczy ustalał się już za życia dziadka Wojciecha, tak było za życia moich rodziców. Szczególnym jednak autorytetem w rodzinie cieszył się mój ojciec. Ten autorytet powodował, że w każdym, ważniejszym wydarzeniu, oczekiwano zajęcia przez niego stanowiska, jego osądu. Mówiło się więc: "ciekawe co Elektoralna na to powie", rozumiejąc przez to, zdanie mego ojca.

Nic dziwnego, że w tym ogólnym nastawieniu, teściowa ojca Julia z Przybylskich, Pytelska swoje zaufanie do zięcia posunęła tak daleko, że nie chciała stosować lekarstw przepisanych jej przez lekarza dr Kizlera, dopóki Teofil nie spróbował tej kuracji.

Ojciec nieraz z humorem przywoływał ten casus, jako zaprzeczenie tradycyjnie złych stosunków teściowych z zięciami.

Po śmierci wuja Michała Pytelskiego, ojciec, jako opiekun główny, przez długie lata interesował się życiem, nauką i wypłacał rentę pozostałym dzieciom: Józefowi, późniejszemu magistrowi farmacji i Janowi, późniejszemu magistrowi filozofii Uniw. Warsz., wychowankowi prof. Tadeusza Kotarbińskiego /przechowuję ich korespondencję/ kapitanowi kartografowi, ukończył bowiem nadto Oficerską Szkołę Topografów. A ileż to rodzin zaprzyjaźnionych prosiło ojca o sprawowanie opieki, że wymienię tylko p. Mentzlową i jej córkę Janinę, które wiele lat korzystały z wskazówek ojca, co do lokaty kapitałów i innych rozporządzeń majątkowych.

Ojciec nie był w najmniejszym stopniu arbitralnym, nie narzucał nikomu swego zdania i nie wtrącał się do cudzych spraw. Po prostu ludzie sami, kierowani zaufaniem do prawości jego charakteru i rozumu, zwracali się do niego. Bliższa i dalsza rodzina i ta żyjąca z domem naszym w przyjaźni i ta zwaśniona, zawsze pragnęła poznać pogląd Elektoralnej.

Z chwilą śmierci ojca, zdawało się, że los Elektoralnej, jako ośrodka myśli i uczuć rodzinnych jest przesądzony. Lecz tu właśnie w dzieje naszej rodziny, wkracza Genia. Zapomina nagle o sobie i o swoim własnym życiu. W śmierci ojca widzi zagrożenie tych wszystkich wartości, które dotychczas stanowiły treść i stwarzały konieczne warunki, naszego wspólnego życia rodzinnego. Wobec starości i choroby matki, postanawia zająć miejsce rodziców. Staje się matką i opiekunką nas wszystkich, obejmuje rządy w domu rodziców. Rodzeństwo jednomyślnie powierza jej administrację majątkiem i dochodami spadkowymi, prowadzenie rachunków i podział dochodów, robiła to już przecież za życia ojca w czasie jego nieobecności i z jego upoważnienia.

Ma takie zaufanie i autorytet, że mimo jej próśb, żaden z braci nie sprawdził ani razu rachunków i jej obliczeń - tym zaufaniem pragnęli okazać jej swą miłość i wdzięczność

Bo też było za co być jej wdzięcznym. Ta młoda, ładna i elegancka kobieta, poświęciła się rodzinie, by odtąd przez 30 lat dalszego swego życia, matkować nam. Dobra, tą nieziemską dobrocią, opiekowała się w chorobie matką naszą z całym poświęceniem, bowiem ta opieka miała co rok bardziej charakter pracy pielęgniarskiej.

Opiekowała się nadal swoim siostrzeńcem i wychowankiem Julkiem, co prawda już dorosłym młodzieńcem, ale jej serce wiedziało, że ten młodzieniec pozbawiony w dzieciństwie rodziców, potrzebuje bardziej niż jego rówieśnicy ciepła i pieszczoty matczynej.

Była słodką ciotunią dla Jasia Jacobsona, a dla nas rodzeństwa, kochaną Geniusią. Czynna od rana do wieczora, niepomna na swe młode lata, prowadziła dom, kierowała służbą, utrzymywała to wielkie, zapchane meblami mieszkanie w idealnym porządku i blasku jego pamiątek, reprezentowała ze mną rodzinę, przyjmując i składając wizyty i wydając przyjęcia.

Zwyczaje rodzinne i tradycje Elektoralnej były nadal pilnie przestrzegane i kontynuowane. W jadalni na stole, stały zawsze świeże kwiaty, a ona zawsze była pogodna.

Po śmierci matki w 1934 roku, sytuacja ta nie uległa zmianie. Genia zajęła pokój sypialny rodziców, wstawiając tam swoją sypialnię, i dalej czuwała nad Elektoralną. W świadomości nas wszystkich centrala rodzinna działała bez zarzutu. Śmierć rodziców w niczym nie zmieniła naszych kryteriów moralnych.

Wiekiem młodsza od Mundka, Wacka, i Jadzi - Genia była przez nas wszystkich szanowana, jak matka, miała w sobie prócz podobieństwa rysów, jakiś urok i autorytet matki.

Co roku w pierwsze święto Wielkiej Nocy, czy Bożego Narodzenia, rodzeństwo nasze z dziećmi i rodzina zbierali się, jak za życia rodziców w wielkiej jadalni, na Elektoralnej, przy świątecznym suto zastawionym i pięknie nakrytym stole.

Czuliśmy się znowu członkami tej wspólnoty rodzinnej, która zwycięsko przeciwstawiała się życiowym tendencjom rozpadowym. Każde z nas po spędzeniu tego dnia świątecznego w domu rodzicielskim, wśród tych samych od dzieciństwa pamiętnych mebli, czuło się jakby pokrzepionym na duchu, jakby lepszym i związanym nadal z "Elektoralną".

Tak było aż do Powstania Warszawskiego, kiedy Elektoralna padła pastwą płomieni, podłożonych zbrodniczą ręką Niemców.

Mimo to i dziś jeszcze, chociaż Elektoralna fizycznie już nie istnieje, chociaż na miejscu naszego domu, sąsiadującego niegdyś z jednej strony z domem rodziny Walewskich, a z drugiej z domem Truskolaskich, pobudowano potwornie wielki i długi blok - i dziś jeszcze mimo, że ci co stworzyli "Elektoralną" już odeszli w zaświaty, siostrzeńcy moi, bratankowie i rodzina ze czcią wspominają to gniazdo rodzinne, którego duch oparł się wojnom i zniszczeniom i dziś jeszcze żyje w tradycji i umysłach młodego pokolenia.



przejdź do początku

Komentarze (1)

    • avatar
    • Łukasz
    • napisał(-a) 2013-04-03
    Witam. Mam pytanie odnośnie kamienicy pana rodziny na Elektoralnej. Jaki to był numer kamienicy i pod którym numerem mieszkała - wynajmowała lokal rodzina Skulskich. Czy ta kamienica jeszcze istnieje. A może posiada pan jej zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku