Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-01 17:38:53
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział X

Julian – Teofil 14. XI. 1908

Ukończył gimnazjum filologiczne Świętego Stanisława w Warszawie. Po uzyskaniu magisterium na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego i nominacji na aplikanta sądowego w Warszawie, Julek, nasz kochany siostrzeniec i wychowanek, śladem swego ojca, wybrał karierę prawniczą.

Od dziecka był pupilkiem rodziny i pozostał nim do dziś, już tylko dla mnie. Rodziców moich kochał i szanował. Genię miał za matkę, mnie raczej za starszego brata. Przejął wszystko dobre co było w naszej rodzinie. Był bardziej Talikowskim niż Sokolewiczem.

Ożenił się z panną Eleonorą Stawowską, herbu Jelita, córką Michała i Heleny z Gerliczów, właścicielką majątku Giżyce nad Prosną w powiecie kaliskim /Ostrów Wlkp./.

Były to niegdyś znaczne dobra rodu Stawowskich. Stryjowie Eli, dwaj księża, kanonicy, lubili wystawne życie, zwłaszcza jednego z nich pociągał zielony stolik. Umiał on wyjechać z Giżyc do Kalisza karetą w czwórkę koni a wrócić po dwóch dniach żydowską bryczką. Włóki i morgi topniały w jego rękach jak śnieg.

Kiedy Ela odziedziczyła Giżyce, zostało tego już tylko niespełna 200 hektarów z pięknym XVIII wiecznym dworem modrzewiowym, piętrowym, będącym jako zabytek pod ochroną konserwatora wojewódzkiego /fotografia dworu reprodukowana w Encyklopedii Staropolskiej Brücknera, tom I, str. 270/.

Rodzice Eli zmarli w jej małoletniości, opiekowali się nią: wuj Karol Gerlicz, senator R.P. właściciel Abramowa, w Lubelskiem i Ciążenia w Kolskiem jako opiekun główny, nadto wujostwo inż. Bełdowscy oraz przyjaciółki matki Eli tzw. "ciocie".

Po ukończeniu gimnazjum, mieszkała u p. pułkownikowej Wiesiołowskiej w Al. Jerozolimskich. Giżycami administrował p. Janusz Genge.

Meble rodziców Eli o wartości zabytkowej, przechowywali wujostwo Bełdowscy w Warszawie, reszta pozostała we dworze w Giżycach.

Ela bardzo nam przypadła do serca, była to ładna, miła i dobrze wychowana panienka.

Julek otrzymał od nas "wyprawę". Ślub ich odbył się w Warszawie w kościele Panien Kanoniczek na pl. Teatralnym. Nieduży ten kościołek o miłym wnętrzu, pseudoklasycznym, miał tę zaletę, że był dobrze ogrzany.

Ołtarze przybrano białymi cyklamenami, wstęp przez zakrystię, za zaproszeniami. Wspólnie z Julkiem zajmowaliśmy się przygotowaniami i razem zamówiliśmy sobie u Gelbarda fraki /mój, szyty przez Sikorskiego był już trochę sfatygowany karnawałami/. Jadzia i Genia szyły suknie z trenami u p. Badowskiej. A w ogóle, uważaliśmy, że wesele Julka, jako pierwszego wnuka z naszej rodziny winno się odbyć godnie, uroczyście, z zastosowaniem rodzinnej tradycji. Ustalonym zostało, że wesele odbędzie się u p.p. Bełdowskich, jako opiekunów Eli. W ostatnich dniach jednak inż. Bełdowski rozchorował się /w ogóle był wiekowy i rozklekotany/. Więc raz dwa zdecydowaliśmy, że po ślubie, u nas na Elektoralnej odbędzie się słodkie przyjęcie.

Pojechałem samochodem po pannę młodą do pułkownikowej Wiesiołowskiej, właśnie panie kończyły ją ubierać i stamtąd do kościoła. Julek wyjechał z domu z Genią wprost do kościoła, za nimi Władkowie. W zakrystii zebrał się już orszak, było kilkanaście par z rodzin: Talikowskich, Jacobsonów, Stawowskich, Olszakowskich, Gerliczów i Jankowskich.

Młodzi szli sami do ołtarza, za nimi Jaś Jacobson i śliczna panna Jahołkowska, jako drużbowie, a dalej ja z Genią, Jadzia z Władkiem, p. Bełdowska z Wackiem, Munkowie, za nimi Georgette z Gerliczem, Olszakowscy, Jankowscy, Paraskowiczowie i inni.

Piękne toalety pań, futra. Panowie ówczesnym zwyczajem, ustawili się po lewej stronie ołtarza, panie półkolem po prawej. Ślub dawał ksiądz prałat Fajęcki, kanclerz Kurii w asyście ks. Romana Archutowskiego, regensa seminarium, b. dyrektora gimnazjum św. Stanisława, które ukończył Julek. Na chórze śpiewał art. opery Aleksander Michałowski.

Mieszkanie nasze, gotowe było na przyjęcie gości już od rana. W jadalni stół na całą długość i drugi w sąsiednim pokoju, przybrany białymi goździkami, zastawione były tortami, cukrami i owocami. Najpiękniejsze zastawy stołowe nasze i Jadzi dodawały im uroczystego blasku. Trzy służące w czarnych sukienkach i białych fartuszkach usługiwały. Do stołów zasiadało łącznie około czterdziestu osób, w tym ksiądz Fajęcki i Archutowski /zginął w 1943 roku w Majdanku/.

Podawano wyłącznie francuski szampan, którego kilkanaście butelek kupiłem w winiarni Hotelu Europejskiego, a miałem jeszcze w domu rezerwę Greno et Co i Moet Chandon.

Pierwszy przemawiał ks. Fajęcki, wręczając pannie młodej książeczkę do nabożeństwa w pięknej safianowej oprawie, z tekstem francuskim i dedykacją. Następnie przemawiał w imieniu rodziny Talikowskich dr Wacław Talikowski, serdecznie i wzruszająco, wreszcie ze strony rodziny panny młodej – dyrektor Paraskowicz.

Przyjęcie weselne przebiegło w nastroju uroczystym, nacechowanym staropolską godnością chwili, nie mniej serdecznym i pogodnym.

Po rozjechaniu się gości, państwo młodzi, drużbowie, młodzi Gerliczowie, Ig z żoną Wandą, Mundkowie, Georgette, Wacek, Władkowie, Genia i ja – przeszliśmy o piętro wyżej do jadalni Władków, gdzie czekał na nas stół, nakryty do kolacji.

Stół ten przybrany różowymi goździkami, był dziełem Jadzi i Geni, które uznały, że po oficjalnym przyjęciu, jakie się odbyło u nas, w dawnej jadalni rodziców, musimy uczcić dzień weselny Julka – zabawą.

Menu wyśmienite; czego tam nie było: kawior, koniak, ryby, drób, dziczyzna et cetera bomba. Kucharka Jadzi, Brońcia, dała popis swych umiejętności kulinarnych. Były lody i znów Greno i wreszcie tańce. Wszyscy byli w doskonałych humorach. Mundek, Nand tańczyli razem z młodzieżą, Wacek, ten dawny Wacek, pełen życia i humoru, tańczył, dowcipkował, wreszcie sam grał do tańca.

Tej nocy dobrze popiłem sobie, a już tańczyłem za dwóch. Bawiliśmy się wesoło do białego rana.

Jedna tylko była jeszcze w moim życiu uroczystość, kiedym się tak świetnie czuł i bawił, było to na 45-lecie moich rodziców.

Dla państwa młodych przygotowany był pokój w mieszkaniu naszym. Później Julkowie wyjechali na parę tygodni do Zakopanego, a ja z Genią szykowaliśmy im mieszkanie w pobliżu na Chłodnej.

Po dwóch latach, z uwagi na dziecko, przeprowadzili się na Żoliborz, dla lepszego powietrza. Genia, jadąc do nich zawsze wstępowała do paszteciarni Hirszfelda i zawoziła różne majoneziki itp. smakołyki za którymi Elusia przepadała.

Trzeba oddać Eli, że dla Geni była zawsze pełna szacunku, okazywała jej swą miłość i wdzięczność za opiekę i serce matczyne, podobnie zresztą, jak Julek, który dla Geni był najlepszym synem, czułym i delikatnym.

18 lutego 1937 roku urodził się Julkom syn, Jacek-Stefan [1]. Rodzicami chrzestnymi jego była Genia i ja, i ten fakt również świadczy o delikatności uczuć Julka dla nas –chciał nam w ten sposób okazać miłość i pragnienie duchowego patronatu naszego nad jego synem.

Nadszedł rok 1939 – okrutna wojna rozbiła ich i nasze szczęcie. Julek powołany został do szeregów, jako podpor. 18 p.p. W bitwie pod Białobrzegami pod Radomiem, ranny, dostał się do niewoli. Wyzwolony w styczniu 1945 r. przez wojska angielskie z obozu w Sandbostel, służył początkowo w 5 Armii Brytyjskiej, a następnie w Armii Renu. W grudniu 1945 r. przedostał się do Włoch do Ancony, do sztabu II Korpusu gen Andersa. Służył w Semigalii, aż do rozwiązania. Osiadł na emigracji w Londynie. Ożenił się 13 grudnia 1952 r. z panną Megan Walters, córką pastora Waltera Waltersa z Alberdaire, z rodziny znanej i wielce zasłużonej dla Walii.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku