Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-01 17:57:38
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział X

Szambelan Fr. Karpiński, Federacja

Szambelan Karpiński był postacią, jakich się dziś już nie spotyka. Człowiek zamożny, główny akcjonariusz fabryki farmaceutyczno-chemicznej w Warszawie. Po wydaniu córek za mąż, już jako wdowiec, mieszkał samotnie w pięknym apartamencie w Al. Róż. Poświęcał się całkowicie działalności społecznej. Był prezesem szeregu instytucji i organizacji jak: Polska Macierz Szkolna, Towarzystwo Przeciwgruźlicze itp. Uczestniczył w różnych komitetach i akcjach dobroczynnych. Nie podołałby tym zadaniom sam jeden, zatrudniał więc sekretarza, który ustalał program tygodnia, notował godziny posiedzeń, spotkań, audiencji itp.

Przystojny, bardzo elegancki, w czasie pierwszej wojny światowej na emigracji w Moskwie, tam uległ wypadkowi tramwajowemu i od tego czasu utykał na nogę i chodził z laską.

Zawsze pełen energii i dowcipu, wprowadzał na zebraniach nastrój sprzyjający pracy. Tego typu działacze nie byli w owych latach rzadkością. Niezależność materialna i osobista, zwłaszcza dysponowanie czasem według własnego uznania, stwarzały warunki poświęcenia się pracy obywatelskiej. Do tego typu działaczy, należał i mój ojciec.

Razu pewnego na posiedzeniu federacji, zastanawialiśmy się, w którym lokalu urządzić przyjęcie dla prasy, aby poruszyła sprawę uruchomienia przez rząd kredytów na budowę świątyni. Padały różne propozycje. Naraz nasz szambelan powiada: proszę panów, znam tu jeden, prywatny bar, gdzie bardzo dobrze jeść dają i niedrogo". Pytamy, co to za bar, a szambelan najspokojniej: "w Alei Róż 9" i podał adres swego mieszkania.

Spotkanie z przedstawicielami prasy stołecznej, odbyło się istotnie w jego jadalni. Stół nakryty zielonym suknem, jak na posiedzeniu.

Właśnie referowałem zebranym pilne zadania naszej organizacji, kiedy wszedł służący szambelana Franc z tacą i stawiał przed każdym kryształowy kielich do wina. Po chwili wjeżdża taca, pełna maleńkich kanapek z łososiem i sardynką, a wreszcie tenże Franc począł napełniać kielichy, ale nie oczekiwanym winem lecz... francuskim koniakiem.

Oczywiście po drugim kielichu, wszyscy byliśmy zgodni co do taktyki poparcia przez prasę naszej organizacji. Już na drugi dzień w większości stołecznych gazet ukazały się bardzo życzliwe wzmianki, bądź całe nawet elaboraty, pod tytułami: "kiedyż wreszcie Rząd uruchomi kredyty..." itp.

Szambelan żył bardzo serdecznie z moim ojcem. Z posiedzeń w Banku Przemysłowców Polskich wracali razem powozikiem szambelana, który mieszkając również na Elektoralnej, odwoził ojca pod dom.

Po śmierci ojca szambelan Karpiński, został prezesem Zarządu Cmentarzy Rz.-Kat. w Warszawie i podobnie, jak mój ojciec, doradcą ekonomicznym kardynała.

Jeszcze jeden obrazek z życia naszej parafii, pragnąłbym zanotować, ale ten się odnosi już do czasów obecnych. Kiedy zimą roku 1962 w rocznicę śmierci Geni pojechałem do Warszawy, zamówić mszę w naszym kościele parafialnym, myślałem, że spotkam tam któregoś ze znajomych księży warszawskich lub chociażby kogoś z dawnej służby kościelnej. Niestety, przykre rozczarowanie. Proboszczem został ks. z poznańskiego, kościelny natomiast był z Kresów.

Przedstawiłem się w zakrystii młodszemu wikariuszowi. W rozmowie z nim, wspomniałem o sentymencie łączącym mnie z tym kościołem, że jestem tutejszym parafianinem, że pamiętam, jak na wprost zakrystii była kaplica z portretem fundatorki kościoła - Klementyny z książąt Sanguszków hr. Małachowskiej.

Wikariusz słuchał z uprzejmym zainteresowaniem, zaś pod koniec rozmowy zapytał: "to jak ona się nazywała ta hrabina, Malinowska?



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku