Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-02 07:36:38
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XI

Jak się to zaczęło

W Odessie poczyniłem pierwsze nabytki kolekcjonerskie, które następnie przywiozłem ze sobą do Warszawy. Były to wyroby z kości słoniowej, japońskie i chińskie, hafty artystyczne wykonane złotymi i srebrnymi nićmi, przedstawiające owoce granatu, szereg pięknych wydawnictw itp.

Kiedy zamieszkałem, jako student u Jadzi, otrzymałem od ojca większą sumę pieniędzy na urządzenie sobie pokoju wedle mego gustu.

Kupiłem więc antyczną, empirową bibliotekę mahoniową, na której postawiłem wazon Delft, stół mahoniowy Księstwo Warszawskie z klapami na lirach, inkrustowany bukszpanem, do tego dwa krzesła, od matki dostałem stary fotel, kupiłem tapczan, zamiast łóżka /tapczany dopiero wchodziły w modę/ i u Łopieńskich świecznik z brązu z orzełkami, sześcioramienny, kopię z pałacu Lubomirskich w Kruszynie. Na ścianie kilka akwarel Cieślewskiego przedstawiających ten sam motyw architektoniczny, tylko w różnym oświetleniu. Powoli zacząłem gromadzić antyki.

Przeżyłem szczęśliwą chwilę, kiedy urządziłem swój pokój. Którejś niedzieli Władkowie zaprosili, jak to było w zwyczaju, rodziców, Genię i Julka, czyli "trzecie piętro" na obiad. Po doskonałym obiedzie, z jakich słynęła kuchnia Jadzi, ojciec obejrzał mój pokój, bardzo mu się wszystko podobało, ale widok szerokiego tapczanu i poduszek, przypomniał mu o potrzebie poobiedniej drzemki. Ojciec tym razem nie zszedł do siebie na dół, do gabinetu na kanapkę, lecz zgodził się zdrzemnąć na moim tapczanie. Przykryłem ojca pledem i szczęśliwy, że go goszczę w "moim" pokoju, wyszedłem, cicho zamykając drzwi.

Po pół godzinie, ojciec wstał, wyszedł do nas do stołowego, gdzieśmy ciągle siedzieli przy czarnej kawie i likieru i zaczyna: "wiesz co, ten wazon na bibliotece jest ładny, owszem, ale wyglądałoby lepiej, gdyby stały dwa na obu końcach biblioteki". Mówię ojcu, że ma rację, że nawet jest drugi, podobny Delft do kupienia, ale nie miałem już pieniędzy. Ojciec uśmiechnął się, wyjął portfel i odpalił mi setkę.

Na krótko przed wojną, zamówiliśmy z Genią u Szczerbińskiego bibliotekę czterodrzwiową, mahoniową, Księstwo Warszawskie, inkrustowaną hebanem. Wykonano ją zgodnie z rysunkiem nadzwyczaj starannie. Przechowywałem w niej najcenniejsze pozycje mego księgozbioru.

Zbieractwo w całym tego słowa znaczeniu, rozpoczęło się po śmierci ojca, kiedy przemeblowaliśmy pokoje dla matki i Geni.

Również po śmierci matki, kiedy zamieszkałem z Genią w mieszkaniu rodziców i zmiana przeznaczenia pokoi wymagała nowych nabytków.

Mając odpowiednie środki, bo i z praktyki adwokackiej niezłe dochody, jako obrońca konsystorski i z domu otrzymywałem swój udział - począłem gromadzić zbiory sztuki, topiąc w nich całą gotówkę.

Studiowałem zbiory w muzeach, reprodukcje i katalogi, czytałem literaturę przedmiotu, zaraz w pierwszych latach mego zbieractwa, zaprzyjaźniłem się z dr Jakubem Kleimanem, właścicielem salonu sztuki przy ul. Mazowieckiej nr 1.

Jemu zawdzięczam wiele wiadomości fachowych, on mnie uchronił od frycowego. Darzyliśmy się wzajemną sympatią. Ułatwiał mi kupno drogich obiektów sprzedażą ratalną, której terminy ja sam ustalałem. Wyrabiał mój smak. Kiedy byłem niezdecydowany, kazał mi zabrać dany przedmiot do domu i zobaczyć, jak będzie "grał" w zestawieniu z otoczeniem, czy nadal mi się podoba. Jeżeli nie, to odnosiłem z powrotem. Nawet rzecz nabytą i zapłaconą, przyjmował z powrotem w tej samej cenie, jeżeli przestała mi się podobać.

Żona jego p. Halina była uroczą brunetką, świetnie znała się na sztuce i miała wiele kobiecej delikatności i taktu.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku