Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-02 14:40:46
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XI

Bibliofilstwo – Juliusz Gomulicki

W okresie okupacji zaprzyjaźniłem się z dr Juliuszem Gomulickim synem Wiktora. Pracował wówczas w księgarni na Niecałej, gdzieśmy się, miłośnicy starej książki, zbierali w pokoju za księgarnią i nie raz długo dyskutowali nie tylko na tematy bibliofilskie, ale o bieżących sprawach politycznych. Pan Juliusz utrwalił te czasy w artykule: "Ze wspomnień antykwariusza", drukowanym w "Stolicy" nr 14-15 z 1961 roku, w którym wylicza wśród odwiedzających go i uczestników bibliofilskich licytacji i moją skromną osobę.

Dzięki p. Gomulickiemu nabyłem wiele cennych książek, prawdziwych cymelii, które wypłynęły na rynek tylko dzięki czasom wojennym.

Jemu zawdzięczam wtajemniczenie mnie w arkana księgoznawstwa. Wiele godzin spędziłem w ciszy tej miłej antykwarii "Pod białym krukiem". Za sklepem w niedużym, kwadratowym pokoiku, bez okna, zastawionym dokoła półkami z książkami, za biurkiem również zawalonym książkami, "urzędował" p. Gomulicki. Był człowiekiem o wielkim uroku osobistym, wzór dobrych manier, erudyta o wielorakich zainteresowaniach. W dziedzinie literatury polskiej i światowej - umysł encyklopedyczny. Jeżeli zabierał głos, znał zagadnienie od podszewki. Już wówczas jego zamiłowaniem były studia nad Norwidem i zbieractwo wszelkich norwidianów.

Wiele ciekawych, cennych dla mnie, początkującego zbieracza wiadomości, wiele wartościowych, rzadkich pozycji mego księgozbioru - jemu właśnie zawdzięczam.

Kontakt z nim pogłębiał we mnie zamiłowania bibliofilskie. Dzięki niemu nauczyłem się "wyczuwać" książkę na półce, wzrokowo ją kwalifikować, sięgać ręką po przypuszczalne klocki, czy inne rzadkości, kierując się szeregiem charakterystycznych oznak szczególnych książki, wróżących powodzenie poszukiwań.

Był mi wyraźnie życzliwy i darzył mnie sympatią, na co niewątpliwie miał wpływ mój młody stosunkowo staż kolekcjonerski i szczerość entuzjazmu dla książki.

Już otwierając książkę przeżywałem emocje: wyczuwałem palcami gatunek papieru, ciężar książki, uwagę moją pochłaniała jej "faktura", a więc rysunek czcionki, ozdobniki, cały układ graficzny. Należało sprawdzić autentyczność karty tytułowej, zwłaszcza sztychowanej, rok i miejsce wydania. Na ostatku ocenić oprawę, porównać stylowo jej czas powstania z datą wydania książki.

Wszystkie te, tłoczące się nerwowo zagadnienia analiz biblioznawczych, dawały zbieraczowi wzruszenie jedyne w swoim rodzaju.

Do tego jeszcze dodać należy ekslibrisy, pieczątki, napisy całą proweniencję książki.

To dopiero oględziny zewnętrzne, a teraz sprawa języka, w którym książka została napisana, osoba autora, rzadkość wydawnicza /mnie z reguły interesowały tylko druki polskie/.

Nerwowe poszukiwanie w zakamarkach pamięci, wypowiedzi różnych Lelewelów, Jocherów, Bentkowskich czy przede wszystkim nieocenionego Korbuta [1] - czy trzymana w ręku książka, nie jest przypadkiem jakimś pierwszym wydaniem, czy to nie "liber rarissimus". Ileż to razy notowałem metrykę książki, by pobiec sprawdzić w Estreicherze czy nie dokonałem "odkrycia" nieznanego druku. Typowa ambicja nowicjusza.

Licytacje na Niecałej odbywały się w nastroju uroczystym, świątecznym, nie dlatego, że zwykle odbywały się w niedzielę, ale dlatego, że mieliśmy świadomość uczestniczenia w akcie translacji, w przeniesieniu na nas własności upragnionej książki, dawno poszukiwanej, z którą odtąd będziemy mogli obcować na codzień.

Wychodziliśmy z tych licytacji po dwóch, trzech wyjściem tylnym, przez podwórze i rozchodziliśmy się w sposób najmniej zwracający uwagę. Była przecież okupacja, a Niemcy byli czujni.

Na jednej z takich licytacji, poznałem prof. Jana Michalskiego, prof. Henryka Mościckiego i innych wybitnych zbieraczy i znawców książki. Kiedy indziej p. Gomulicki, idąc do p. Ludwika Gocla zabrał mnie ze sobą, dzięki czemu poznałem jedyną w tych rozmiarach i najbardziej kompletną kolekcję książek i druków, odnoszących się do powstania listopadowego.

W tym czasie z biblioteki zmarłego dyrektora Stefana Demby, którą rozsprzedawała wdowa, udało mi się nabyć cały szereg niezwykle cennych pozycji z zakresu bibliografii, prawie całego Janockiego, Starowolskiego, Załuskich, aż do Jochera, Bentkowskiego, Wiszniewskiego i najnowszych wydawnictw. Między innymi nabyłem wówczas druk ariański, wydany w Rakowie z dedykacją dyrektora biblioteki w Toruniu Mocarskiego dla dyrektora Biblioteki Narodowej Stefana Demby, wiele wydawnictw bibliofilskich Akademii Krakowskiej na czerpanym papierze, numerowanych.

Książki te były zdeponowane w jakiejś fabryce; bodajże były to zakłady optyczne.

Pamiętam swoją wizytę u p. Demby. Miała ona wówczas w swoim mieszkaniu pięknie oprawione wydanie Norwida i szereg rzeczy z literatury współczesnej do zbycia o czym sygnalizowałem p. Gomulickiemu.

Były to lata, kiedy rzeczy cenne, w znaczeniu nie tyle może materialnym co uczuciowym, pamiątki polskiej kultury, szły za bezcen nieraz w niepowołane ręce, na zmarnowanie.

Pragnąc kupić jakieś polonica, a nie mając gotówki, sprzedałem swój zegarek, złoty Harry Moser, ze złotą bransoletą, roboty Plichty. Kupowałem dużo ze zbiorów prywatnych, raz pamiętam przywiozłem z Kanonii całą dorożkę paczek z książkami.

Księgozbiór mój liczył około 2 000 tomów, był to dobry wybór. Najcenniejsze pozycje stały w czterodrzwiowej bibliotece w gabinecie. Na niej hełm huzarski i dwa Delfty. Przeważały dzieje Polski i jej kultura oraz sztuka.

W małym gabinecie - saloniku, stała empirowa, pakowna biblioteka i półki. Tutaj umieściłem rzadkie wydawnictwa literatury pięknej, pierwsze wydania Mickiewicza /Pan Tadeusz i Sonety/, Słowackiego /Poezje/ i Krasickiego /Satyry/, egzemplarze z dedykacjami autorów, wydawnictwa sztychowane, luksusowe.

Na półkach ustawiłem stare książki prawnicze, poczynając od Volumina Legum i Konstytucji, Kodeksu Napoleona w kilku, pierwszych wydaniach, aż do "najnowszego" Feliksa Dudkiewicza Prawa o Hipotekach. Nade wszystko ceniłem oprawy z epoki, miałem XVI w. pergaminy w deskach i tłoczone w cielęcej skórze superekslibrisy biskupa Zadzika i Ordynacji Zamojskiej, oprawy paryskie i krakowskie, wiele jednak pięknych opraw wykonał mi p. Franciszek Radziszewski z Mariensztatu, który wraz z żoną i dwoma synami prowadził artystyczną pracownię introligatorską. Pracownia ta mieściła się w dwóch pokojach i kuchni, na pierwszym piętrze jednego z tych charakterystycznych domków Starego Mariensztatu.

Żona p. Franciszka szyła w kuchni książki mocno i dokładnie, synowie w pracowni oprawiali je i zdobili, zwłaszcza Stefan, bądź stemplami palonymi, ślepymi, bądź stemplami o złoconych złotem płatkowym konturach z barwionymi ręcznie polami.

Piękne były te wyciski, dostosowane zawsze tematycznie do treści książki. Właściwa decyzja zdobienia, zapadała w rozmowie z ojcem p. Franciszkiem. Sam on, będąc chorym na angina pectoris, już właściwie nie pracował, ale ustalał odpowiednią jego zdaniem "dekorację" oprawy. Lubił sobie przy tym pogawędzić, on kierował pracą synów.

Jego konikiem była jakaś wybujała symbolika, przeładowanie zdobnicze motywami uosabiającymi "wzniosłe idee" itp. rzeczy.

Ale trzeba przyznać nie był uparty, dał się przekonać.

Oprawiałem bądź w skórę, bądź w półskórek dostosowane do wieku książki. Lubiłem się przyglądać, jak p. Stefan zdobił na mokro arkusze czerpanego papieru na wklejki, chlapiąc na nie pędzelkiem, maczanym w różnych kolorach zharmonizowanych w tonację.

Był to więc taszyzm na Mariensztacie w Warszawie, w roku Pańskim 1933. Każda książka otrzymywała tekturowy futerał, wyklejony miękką, zamszową materią. Do numeracji tomów na futerale, używał gwiazdek.

Niektóre książki oprawiałem w Introligatorni Artystycznej na Senatorskiej /w podwórzu Pałacu Biskupów Krakowskich/, prowadzonej przez p. Michalską, żonę współwydawcy f-my Trzaska, Evert i Michalski. Oprawy w skórę były wykonane bardzo starannie i trwale, nie dorównywały jednak ręcznej robocie mistrza Radziszewskiego.

Nigdy Warszawa nie przeżywała tak ożywionego ruchu w handlu antykwarycznym, jak w okresie okupacji.

Chciwy zdobyczy okupant, systematycznie rabował, bądź niszczył skarby kultury polskiej, ale jednocześnie trwała zawzięta, nieustępliwa walka Polaków o ukrycie i zachowanie tych pamiątek narodowych, poczynając od Muzeum Narodowego a kończąc na prywatnych zbiorach. Wydzierano Niemcom co się dało i gdzie się dało.

Przegrupowanie posiadanych przez Polaków skarbów kulturalnych miało urok biegu sztafetowego: słabszy podawał silniejszemu, aby niósł dalej. Jedni zmuszeni byli sprzedać, inni kupowali z myślą o ocaleniu pamiątek dla przyszłych pokoleń.

Znamiennym było, że istniało zainteresowanie tylko rzeczami polskimi, że najwyższe ceny osiągały rzeczy polskie, polskie malarstwo.

Oczywiście zdarzali się handlarze, którzy kupowali pod kątem widzenia katalogowej, międzynarodowej wartości obiektu ale nimi nie warto się tu interesować.



przejdź do początku

Przypisy i rozwinięcia encyklopedyczne

  • [1] - Najważniejsze dzieło Gabriela Korbuta Literatura polska - praca nad nią trwała 30 lat, przy pomocy Aleksandra Brücknera i Piotra Chmielowskiego. Pierwsze wydanie ukazało się w latach 1917-1921 i stanowiło trzy części: I: Literatura Staropolska, II: Literatura Oświecenia, III: Literatura Romantyczna. W wydaniu drugim (1929-1931) został dodany czwarty tom - dotyczący piśmiennictwa pozytywizmu i Młodej Polski.

    Korbut pracował nad Literaturą polską niemal przez całe życie. Koncepcję podobnego dzieła posiadał już w r.1895, ale uległa ona różnym zmianom, zanim przybrała postać ostateczną. Korbut nie poprzestał na pierwszym wydaniu Literatury polskiej. W kilkanaście lat po nim ukazało się drugie, powiększone wydanie, a następnie Dopełniacz I.

    Mówiąc o genezie dzieła Korbuta w szerokim znaczeniu tego pojęcia trzeba zwrócić uwagę na sytuację w bibliografii i życiu naukowym, wynikiem której było zapotrzebowanie na tego rodzaju kompendium. Dla genezy Literatury polskiej ważną rolę odegrał Gabinet Filozoficzny utworzony z inicjatywy Korbuta przy Towarzystwie Naukowym Warszawskim i dzięki jego darowiźnie w postaci własnego księgozbioru.

    Główny cel, jaki przyświecał Korbutowi przy układaniu dzieła to stworzenie podręcznika informacyjnego przeznaczonego dla studiujących naukowo dzieje rozwoju piśmiennictwa polskiego.

    Pierwsze trzytomowe wydanie dzieła Korbuta ukazało się w latach 1917 - 1921. Układ treści w poszczególnych tomach przedstawiał się następująco: tom pierwszy zawierał piśmiennictwo od wieku X do końca XVII, tom drugi obejmował wiek XVIII oraz 20 lat wieku XIX (do roku 1820), tom trzeci rejestrował materiał od roku 1820 do 1863 oraz zawierał dodatek za lata 1864 - 1900.

    Wydanie drugie, znacznie powiększone i uzupełnione, wyszło w latach 1929 - 1931. Schemat zawartości w trzech pierwszych tomach pozostawał właściwie ten sam; dochodził jeszcze tom czwarty obejmujący materiał od roku 1864 do 1914.

    W związku z narastaniem materiałów bibliograficznych Korbut zmienił w wydaniu drugim graficzny układ w bibliografii przedmiotowej. W wydaniu pierwszym poszczególne opracowania były numerowane i każda pozycja zaczynała się od nowej linii. W wydaniu drugim Korbut użył układu ciągłego, pozycja za pozycją, które oddziela jedynie pozioma kreska, rodzaj myślnika.

    Literatura polska spełniała funkcję informacyjną dzięki odpowiedniej konstrukcji, przemyślnemu planowi całości oraz poszczególnych części, mówiąc inaczej - dzięki zastosowaniu właściwej metody. Mówiąc o metodzie dzieła bibliograficznego, jakim jest Literatura polska, należy określić szereg elementów, które się składają na pojęcie tej metody. Są to zakres rzeczowy, zasięg formalny, zasady doboru i selekcji materiału, zagadnienie opisu bibliograficznego, układ poszczególnych haseł autorskich, a także układ ogólny dzieła oraz jego aparat pomocniczy.

    Zakres rzeczowy dzieła Korbuta jest wyznaczony przez dziedzinę wiedzy, którą obejmuje, czyli przez historię literatury polskiej. Korbut jednak zakres przedmiotu, czyli literaturę, pojmował bardzo szeroko, uwzględniając takie dziedziny pokrewne, jak historię kultury, historię szkolnictwa, historię filozofii i nauki.

    Ważnym zagadnieniem jest określenie zasięgu chronologicznego Literatury polskiej. Pod tym względem jest ona bibliografią retrospektywną, ponieważ dotyczy zamkniętych i ściśle oznaczonych w czasie okresów literackich.

    Materiał dotyczący pisarzy grupował Korbut w obrębie hasła autorskiego, składającego się z trzech członów, a mianowicie życiorysu lub notki biograficznej wraz z ogólną charakterystyką jego twórczości, następnie wykazu wydań poszczególnych utworów w porządku chronologicznym oraz literatury przedmiotu. W przypadku dużej ilości materiałów stosował w bibliografii podmiotowej i przedmiotowej dalsze podziały. Przy wykazach twórczości wyodrębniał np. osobno pierwodruki, wydania zbiorowe, wydania krytyczne, utwory pozostawione w rękopisach, korespondencję pisarza, itd.

    Na układ Literatury polskiej decydujący wpływ miał sam materiał, czyli piśmiennictwo polskie, bardzo niejednoznaczne i zróżnicowane. Układ ten uwzględniał zasady periodyzacji dziejów literatury, a więc podziału na okresy, był zatem układem chronologicznym, który ukazywał występowanie w różnych epokach i okresach przedstawicieli literatury i piśmiennictwa polskiego. W dalszych podziałach krzyżują się ze sobą kryteria formalne z rzeczowymi, a więc podział na rodzaje, gatunki, szkoły literackie z podziałem terytorialnym, językowym i tematycznym.

    Oprócz skorowidzów na końcu każdego tomu Literatury polskiej znajdują się tablice chronologiczne, które służą pomocą przy systematyzacji zjawisk literackich w czasie. W każdym z tomów znajduje się ponadto lista dopełnień oraz lista uzupełnień i sprostowań.

    Chronologiczny układ całości, jak i chronologiczny w zasadzie układ bibliografii przedmiotowej, mimo wielu niedogodności i niekonsekwencji, miał i dobre strony. Pozwalał mianowicie na ogląd literatury w jej rozwoju, a przy opracowaniach wskazywał na przebieg badań oraz istniejące luki, które należało wypełnić.

    Od 1950 roku Instytut Badań Literackich PAN wydaje Polską Bibliografię Literacką, znaną jako "Nowy Korbut".

    Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriel_Korbut

przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku