Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2011-09-09 17:00:30
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XII

Okupacja

Okupacja spowodowała jakąś duchową konsolidację naszej rodziny. Byliśmy czujni i nieprzejednani wobec okupanta. Prowadziliśmy życie skupione, zamknięte w kręgu ogniska domowego.

Żadnych publicznych rozrywek jak kino, teatr czy inna impreza, organizowana przeważnie pod auspicjami okupanta. Udział w nich, w tych latach, kiedy chłopcy nasi cierpieli za drutami, a inni narażali swe życie dla naszej wspólnej sprawy, uważaliśmy za coś niegodnego Polaka. Za całą rozrywkę, jeżeli można to tak nazwać, były dla nas tajne gazetki, które przeważnie przynosiła p. Myszka Jacobson i p. Junka Kwiecińska. Omawiało się je w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny w nastroju oczekiwania i wiary w zwycięstwo. Żadnych kontaktów osobistych z okupantem.

Czasami, gdy przyszła Marysia Trzaskowska, nastawiałem patefon i słuchaliśmy najnowszych płyt: "Błękitne oczy", "Portowe Światła", "Habanera". Poza tym, dni mijały na oczekiwaniu.

Praktyką adwokacką nie zajmowałem się.

A w domu listy i paczki do obozów. Było to coś tak ważnego, że przesłaniało wszelkie inne sprawy. Genia i Jadzia wyspecjalizowały się w szykowaniu i wiązaniu paczek. Wszystko w nich było tak porządnie ułożone i opakowane w różne bibułki i celofany, że nawet Niemiec, który w obozie kontrolował paczki z zainteresowaniem spoglądał na zgłaszającego się po nie oficera, jak nam to później opowiadał Jasiek.

A już na święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, wysyłaliśmy prócz świątecznych paczek, wymyślne listy z gałązkami cieniutkiej jodełki, przystrojone srebrnymi nitkami, wstążki łowickie, opłatki z maleńkim żłobkiem, obrazki święte w pięknych reprodukcjach, to znów baranki ręcznie malowane itp., wszystko to, co by im w ten dzień uroczysty, a tak pełen wspomnień i ciężkiej tęsknoty, mogło złagodzić rozstanie. Pragnęliśmy przesłać im choć cząstkę tego, co stanowiło tradycję domu rodzinnego, co by ich upewniło o zawsze oddanym i czujnym sercu matki, bo jak Jadzia dla Jasia, tak Genia dla Julka była matką.

Więc szły paczki ze szmalcem topionym, z boczkiem, słoniną, suszoną kiełbasą, z wypiekami domowymi, szły cukierki, czekolada i inne produkty o wartościach bardziej odżywczych. Wiele nadto paczek wysyłaliśmy nieznanym nam osobiście jeńcom Polakom.

Na ogół trzeba przyznać, że paczki te dochodziły i to było dobrodziejstwem w rozłące. Pewność odbioru i wzajemna świadomość dotyku tych rzeczy przez ukochane osoby, to jakby bezpośrednie przekazanie cząstki domu rodzinnego.

A po tym te listy, w których chciałoby się krzyczeć i płakać, a trzeba było pisać ostrożnie, politycznie, nie tylko ze względu na cenzurę, ale przede wszystkim z obawy, aby jakąś wiadomością niepomyślną, nieopatrznie podaną, nie zasmucić naszych chłopców.

Więc wszystko co złe, ukrywało się skrzętnie, listy pełne były optymizmu, subtelnych aluzji i dwuznaczników, dla nas wzajemnie tylko zrozumiałych, których celem było podtrzymanie psychiczne naszych biedaków za drutami.

Resztę czasu poświęciliśmy opiece nad Elusią i małym Jackiem. Do tego dochodziły kłopoty finansowe, "robienie" gotówki przez sprzedaż biżuterii, wreszcie kłopoty z zaopatrzeniem domu w żywność. W miarę możności pomagaliśmy innym, zwłaszcza rodzinom, gdzie były małe dzieci, a ojciec w niewoli.

Po obiedzie, a przed godziną policyjną, przychodzili znajomi z konspiracji, przynosili gazetki, które uzupełniali komentarzami radia londyńskiego czy głosu Ameryki. Przychodzili naradzić się w sprawie broszur propagandowych, otrzymywali z mojej bardzo wówczas zasobnej biblioteki materiały do wykładów i ulotek. Przychodziła p. Myszka Jacobson, ks. Wacław Karłowicz, Piaszczyńscy, p. Junka Kwiecińska, przychodziła młodzież, koledzy naszych chłopców, którym udało się uniknąć niewoli. Często ktoś przenocował.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku