Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-09-12 17:30:44
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Rozdział XII

Kleimanowie

Wspomnę teraz o okupacyjnych przeżyciach pp. Kleiman i moim w nich udziale. Najpierw mała informacja: p. Jakub Kleiman, ukończył w Paryżu wydział lekarski. Po przyjeździe do Kraju, poznał p. Halinę Szwetz, córkę właściciela składu futer, człowieka bardzo zamożnego i ożenił się z nią.

Idąc za głosem artystycznej inklinacji, poniechał medycyny, otworzył natomiast w Warszawie salon sztuki, przy ul. Mazowieckiej 1 i został kunsthändlerem w najlepszym tego słowa znaczeniu. Doszedł do takiego znawstwa dzieł sztuki, zwłaszcza malarstwa, że uchodził w tych sprawach za bezsporny autorytet. Potwierdzeniem tej opinii jest fakt, że kiedy już po wojnie znalazł się w Anglii, a następnie w Ameryce, najpoważniejsi znawcy sztuki zasięgali jego opinii i pragnęli go pozyskać, jako członka swej korporacji. Opowiadał mi o tym p. Henryk Kucharski, konserwator.

W Polsce, do wybuchu wojny, dr Kleiman dostarczał dzieł sztuki do naszych muzeów, do sal recepcyjnych ministerstw i reprezentacyjnych gmachów rządowych.

Po małżeństwie prezydenta Mościckiego z p. Nagórną i nabyciu dla niej majątku ziemskiego, dr Kleiman meblował dwór p. prezydentowej.

Żona dr Kleimana, p. Halina, była wybitnej urody brunetką, drobnej postaci. Pracowała razem z mężem. Opowiadano, że teść Kleimana obiecał młodym 10 tyś. dolarów za wnuka. Tymczasem państwo Kleiman dłuższy czas w ogóle dzieci nie mieli. Złośliwi twierdzili, że on ją cenił jako dzieło sztuki i bał się uszkodzić. Wreszcie przyszła na świat śliczna córeczka, Zuzanna - Zuzia, blondynka. Teść wypłacił obiecaną premię.

W okresie okupacji, dr Kleiman ukrywał się u p. Henryka Kucharskiego, na Oboźnej, w dawnej pracowni Gersona, w której Kucharski prowadził konserwację obrazów.

Otóż z małą Zuzią mieliśmy w okresie okupacji następującą przygodę. Miała bonę Niemkę - gdańszczankę. Kiedy Zuzia przebywała w gettcie, dr Kleiman, będąc już po aryjskiej stronie, załatwił sprawę w ten sposób, że żandarm niemiecki przeniósł Zuzię na rękach przez posterunek przy bramie i oddał dziecko oczekującej bonie, a w zamian wziął dolary.

Zuzia z boną zostały ulokowane w zacisznym domku w Podkowie Leśnej. Dziecko jednak nie miało dokumentów, co mogło stać się niebezpieczne.

Wówczas z p. Grabowskim, historykiem sztuki, wspólnym naszym znajomym, zajęliśmy się jej losem i znaleźliśmy następujące rozwiązanie nie pozbawione z uwagi na biorące w nim udział osoby, swoistej pikanterii. Zwróciliśmy się do ks. prałata Trzeciaka, znanego antysemity, wówczas proboszcza parafii św. Antoniego w Warszawie /bestialsko zamordowanego przez hitlerowców/ i przedstawiliśmy mu sprawę w ten sposób, że jest tu pewna młoda osoba, panna, która była zaręczona, narzeczony poszedł na wojnę i zginął, a ona została w ciąży, urodziła córeczkę, którą obecnie pragnie ochrzcić i zapisać na swoje nazwisko. Jako przyjaciele narzeczonego, pragnęliśmy jej pomóc.

Ksiądz Trzeciak, ocenił nasze szlachetne intencje i ochrzcił dziecko, wystawiając Zuzi metrykę urodzenia ze swoim podpisem.

W jakiś czas później otrzymaliśmy z Genią kartkę od p. Haliny. Prosiła o spotkanie z nią i podała adres w Alei Niepodległości.

Wiedzieliśmy już uprzednio, że ma zamiar wydostać się z getta, pojechaliśmy więc po nią z Genią taksówką i pod wskazanym numerem, za parkanem, w jakimś ogrodzie, w szopie, ujrzeliśmy p. Halinę, ukrytą tam wraz z kilkoma kobietami.

Przeniosła wówczas pod językiem 20-to karatowy brylant. Dla bezpieczeństwa, pojechaliśmy do nas na Sosnową tramwajem, stojąc na platformie.

Po obiedzie i przespaniu się po przeżytych emocjach, p. Halina porozumiała się telefonicznie z p. Stasią, wychowanką inż. Brzozowskiego /siedział już wówczas w Oświęcimiu/ i wieczorem odprowadzona przeze mnie, udała się do niej na Marszałkowską.

przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku