Komunikat
Tłumacz stronę

Aby przetłumaczyć treść strony na inny język wybierz go z poniższej listy.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki wyślij wiadomość na: kontakt@kronikatalikowskich.com

Spis treści
Zdjęcia do rozdziału
Logowanie
ostatnia aktualizacja: 2010-03-18 13:31:14
Przejdź do komentarzy (0)
wielkość czcionki: A   A+   A++

Suplement Zygmunta Drewsa

Leon Drews

dziadek_Leon_Drews_big
Mój dziadek Leon Drews na ślubnym kobiercu ze Stanisławą z domu Rudlicką.

Dziadek mój, Leon Drews wraz ze swą firmą budowlaną, wznosił duże kamienice mieszkaniowe "secesyjne" w Warszawie. Zamówienia były duże, więc rozbudował firmę do granic możliwości. Bazował początkowo na obszernym terenie odlewni rodzinnej przy ulicy Bielańskiej, ale także na dużych parcelach swych klientów. Kiedy domy sięgały I-szych pięter kwaterował w nich swych robotników angażowanych z okolic Warszawy. Wiem, że na przykład 20-tu murarzy angażował aż z dalekiego Kłobucka za Częstochową. Słynęli oni bowiem z fachowości i solidnej roboty. Podobnie było i jeszcze z innymi. Na zimę starali się mieć stany budów zamknięte i roboty posuwały się całą parą w zakresie wykończeniowym. Klienci lubili dziadka Leona za jego terminowość i jakość budów oraz solidność kosztorysów. W tym czasie powstawało sporo nowych firm, ale prowadzonych przez szarlatanów i polujących na niezasłużone duże zyski. Ci z czasem odpadli w sposób naturalny, bo klienci inwestowali duże pieniądze i nie byli "w ciemię bici". Przeto "na rynku" pozostawały firmy solidne. W tym firma "Leon Drews". Dziadek wyznawał bowiem zasadę: "dużo chcieć, mało mieć".

dziadek_Leon_Drews i Zyga 7 lat
Mój dziadek Leon Drews, w towarzystwie swojej żony Stanisławy Drews z domu Rudlickiej i swego młodszego syna zwanego Zygą lat 7

Dorabiał się systematycznie i myślał o zbudowaniu sobie także takiej dużej kamienicy. Nie chciał brać pożyczki z banku, kupił odpowiednią parcelę, niedrogą, na Powiślu przy ulicy Czerwonego Krzyża 6. Była ona oddzielona od centrum tylko schodami na wiadukt Księcia Poniatowskiego i dalej do ulicy Zamoyskiego. Projekt zakładał dom trzy piętrowy o trzech podwórzach i 60-ciu mieszkaniach. W tym na parterze od frontu biuro firmy, a z czasem i własną pracownię projektów architektonicznych. Z biura, z gabinetu szefa prowadziły kręcone schodki, wprost do mieszkania pryncypała, w tym do pokoju sypialnego. Kiedy w pracy często zarywał w biurze swe noce, mógł tym sposobem wślizgiwać się do łóżka nie budząc Stasi. Mieszkanie było obszerne, tradycyjnie z salonikiem. Miało oczywiście niezależne połączenie z wytworną klatką schodową.

W biurze pracowali technicy i księgowa. Połowa techników nadzorowała majstrów na budowach, zamawiała im materiały budowlane u dostawców wyselekcjonowanych. Materiały spływały "z marszu" i bardzo terminowo o najwyższej jakości. Druga połowa ślęczała nad kosztorysami do przetargów, na które udawał się szef zawsze osobiście. Kierował biurem bardzo zaufany technik Leona, Stasio Metelski. I on jeden dostępował zaszczytu towarzyszenia pryncypałowi w przetargach. Klienci nie targowali się na ogół, bo przywykli, że firma "Leon Drews" ma zawsze ceny właściwe, a roboty o najwyższej jakości.

dziadek_Leon_Drews na polu
Dziadek Leon Drews lubił w wolnej chwili przejść się po polach i gryźć źdźbła traw, wbrew plotkom nie zmarł z tego powodu.

Kamienicę własną budował dziadek Leon 6 lat. Ale nie znaczy to, że biuro i mieszkanie własne nie oddał do użytku wcześniej. Wtedy praca stała się dużo przyjemniejsza i wydajniejsza. Dzieci dziadka chodziły do najlepszych szkół w centrum miasta, co dawało dziadkowi największą radość. Czujnie obserwował predyspozycje swych synów. Janek dobrze rysował, uczył się pilnie. Dużo czasu wolnego spędzał w świeżo uruchomionej pracowni architektonicznej. Nadawał się więc na architekta i do objęcia firmy po ojcu. Marylka trzymała się fartuszka mamusi. Ta z klei przemyśliwała dla Marylki wychowanie i edukację tradycyjną dla panienek "z dobrych domów". Dziadek Leon, jako pozytywista, był przeciwny i wolał, aby Marylka zdobywała któryś z "wolnych zawodów". Ale nie chciał sprzeciwiać się żonie, która uporczywie trwała przy swoim. Znała obyczaje szlachty, której w pocie czoła wysługiwał się jej ojciec. Wojciech całe życie, jako najmowany rządca przepracował w majątkach ziemian.

dziadek_Leon_Drews na polu
Zygmunt Drews senior.

Najmłodszy syn Leona, Zygmunt był bardzo bystrym chłopcem, wszechstronnie uzdolnionym. Chodził do prywatnej polskiej szkoły im. Rontalera. Był prymusem, bardzo koleżeński i miał cechy przywódcze. Interesowała go nad wyraz geografia i historia. Ta ostatnia szczególnie pod kątem historii Polski, Polski rozbiorowej. Ze światowej, postać cesarza Francuzów, Napoleona Bonapartego. Wiedzę swą dotyczącą geografii uzupełniał niecodziennym zainteresowaniem się filatelistyką. Namiętnie zbierał znaczki i wymieniał je z kolegami od wczesnych lat szkoły podstawowej. Każdy bardziej egzotyczny znaczek brał pod lupę i wczytywał się w atlasy geograficzne, skąd pochodził i co może się dowiedzieć o tym kraju w encyklopedii.

Śledził wszystkie poczynania zaborców Polski, w tym ich perfidne dekrety i ustawy dotyczące niszczenia i wykorzystywana Polski dla własnych celów.

Choć mój suplement starałem się pisać w miarę chronologicznie, tu wybiegnę do przodu. Na zdjęciu mój ojciec w mundurze ułana, kaprala Wojska Polskiego u szwoleżerów, zwiadowca w ich baterii I-go Dywizjonu Artylerii Konnej imienia Generała Józefa Bema w Warszawie. Uczestnik walk niepodległościowych na wschodzie Polski 1918/19, a następnie z nawałą wojsk bolszewickich w 1920 roku. Walczył w wojnie obronnej 1939 roku, a nawet w armii gen. Andersa we Włoszech, na linii frontu Ancona, Bolonia, Rzym w 1945 roku.



przejdź do początku

Komentarze (0)


Jeszcze nikt nie skomentował tego rozdziału. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

UWAGA! Jeśli posiadasz konto w serwisie zaloguj się. Ułatwisz w ten sposób identyfikację oraz skrócisz czas oczekiwania na pojawienie się Twojego komentarza.

Jeśli chcesz się skontaktować z redaktorami kroniki napisz wiadomość na kontakt@kronikatalikowskich.com



Pozostało ci 2000 znaków


przejdź do początku